Archive for the ‘Etyka początków ludzkiego życia’ Category

Badania prenatalne

Wszelkie badania na embrionach i płodach ludzkich są o tyle dopuszczalne, o ile rodzice są dobrze poinformowani i zgadzają się na nie, a same badania nie szkodzą tym embrionom i płodom. Bez tych warunków niewłaściwe są takie badania, nawet w przypadku embrionów niezdolnych do życia. Tym samym warunkom powinny być podporządkowane badania prenatalne, których celem jest wykrycie ewentualnej patologii genetycznej i hormonalnej płodu. Badania takie „mogą być prowadzone tylko wtedy, gdy mamy pewność moralną nie wyrządzenia szkody ani życiu, ani integral­ności płodu i jego matce”. Istnieje wiele sposobów badania płodów w okresie prenatalnym. Najczęściej jednak diagnoza prenatalna polega na zastosowaniu ultrasonografii, amniopunkcji i badaniu kosmówki.

  • Badanie ultrasonograflczne

Polega ono na przepuszczeniu przez powłoki brzuszne ultra­dźwięków o częstotliwości przekraczającej słyszalność ucha ludz­kiego. Niektórzy lekarze podnoszą zalety ultrasonografii twierdząc, że badanie to pozwala ustalić płeć dziecka, jego przybliżony wiek i wagę, położenie w macicy, nieprawidłowości budowy kośćca, układu nerwowego oraz uzyskać obraz innych tkanek normalnych i patologicznych płodu. Podkreślają oni również, że omawiana technika ma wielkie znaczenie diagnostyczne i ma korzystny wpływ na związek matki z dzieckiem. Dlatego też stosowana jest dziś rutynowo. Obecnie jednak pojawiają się coraz większe wątpliwości, czy ultradźwięki przechodzące przez delikatny organizm płodu nie powodują negatywnych skutków. Skutki te mogą być spowodowane wytwarzanym ciepłem podczas przechodzenia ultradźwięków przez tkanki a także powstawaniem pęcherzyków w płynach organicznych. Ponadto mogą uszkadzać błony komórkowe, co ogranicza wzrost komórek a w konsekwencji prowadzi do ograniczania wagi płodu. Badania wskazują na związek ultrasonografii z zaburzeniami rozwoju ruchowego i psychicznego dziecka. Ponadto z etycznego punktu widzenia coraz więcej wątpliwości budzi także częste łączenie negatywnych wyników badań prenatalnych z aborcją selektywną. Według autorów znanej Encyklopedii Zdrowia do ultrasonograficznych badań prenatalnych należy zachować rezerwę. „Rutynowe użycie ultrasonografii w celu określenia zaburzeń wzrostu i wad rozwojowych płodu jest obarczone tak dużym błędem, że efekt negatywny takiego postępowania przewyższa pozytywy. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca stosowanie tego badania tylko w uzasadnionych przypadkach. Istnieje zbyt duże niebezpieczeństwo podjęcia przez rodziców decyzji o usunięciu ciąży na podstawie błędnej diagnozy ultrasonograficznej”. Wszystko to prowadzi do wniosku, że utrasonografia powinna być stosowana wyłącznie przy wyraźnym wskazaniu lekarskim.

 

  • Amniopunkcja

 

Ta metoda badania prenatalnego polega na nakłuciu powłok brzusznych matki w celu pobrania próbki wód płodowych. Znajdu­jące się w nich komórki pochodzące z ciała płodu umożliwiają poznanie budowy i liczby chromosomów, co następnie pozwala stwierdzić występowanie lub brak niektórych patologii (np. zespołu Downa) oraz około 20 chorób metabolicznych. Istnieje jednak niebezpieczeństwo postawienia błędnej diagnozy na podstawie wyników uzyskanych w przeprowadzonych badaniach (około 1 % przypadków) a także spowodowania powikłań (również około 1%) prowadzących do poronienia, krwawienia lub wcześniejszego porodu. Istnieje również możliwość zakażenia wód płodowych.

  • Badanie kosmówki

Badanie kosmówki polega na nakłuciu powłok brzusznych matki i pobraniu próbki komórek łączących ciało płodu z macicą. Badanie to pozwala wykryć choroby metaboliczne a także nieprawidłową budowę chromosomów. Ze względu na to, że badanie to pozwala odkryć patologię rozwoju płodu już pomiędzy ósmym a jedenastym tygodniem ciąży, cieszy się ono popularnością w środowiskach proaborcyjnych, pozwala bowiem na przerwanie ciąży z tzw. wskazań lekarskich jeszcze w okresie dopuszczającym legalną aborcję. Ryzyko powikłań sięga tu nawet 5%.

Terapia genowa a inżynieria genetyczna

Istnieją zasadniczo dwa typy terapii genowej: terapia genowa komórek somatycznych i terapia genowa komórek rozrodczych. Pierwsza z nich koryguje defekt genetyczny poprzez przenoszenie do komórek somatycznych ulepszonych wersji genów. Przykładem takiej terapii jest pobranie od czteroletniej dziewczynki limfocytów (rodzaj krwinek białych), zmodyfikowanie ich poza ustrojem (in vitro) poprzez ubogacenie ich dodatkowymi kopiami genów umożli­wiających wytwarzanie brakującego enzymu ADA, a następnie wprowadzenie ich ponowne do organizmu już w poprawionej wersji. Terapia genowa komórek rozrodczych polega na naprawie genów komórek rozrodczych, co prowadzi do urodzenia zdrowego potomstwa.

Ocena etyczna postaci terapii genowej jest pozytywna. Znajdujemy ją w wypowiedziach Magisterium Kościoła. „Zabieg ściśle terapeutyczny, który ma jako cel, leczenie z różnych chorób, jak te spowodowane wadą chromosomową będzie zasadniczo uważany jako pożądany, założywszy, że dąży do reali­zacji faktycznej poprawy stanu zdrowia jednostki, bez narażania na szkodę jej integralności lub na pogorszenie jej zdrowia. Taki zabieg znajduje faktycznie swoje miejsce w logice tradycji chrześcijańskiej moralności”. „Przenoszenie i mutacje genów mogą polepszyć wa­runki życia ludzi dotkniętych chorobami chromosomowymi; w ten sposób najmniejsze i najsłabsze spośród istot ludzkich mogą być leczone podczas życia płodowego lub w okresie tuż po urodzeniu”. Przytoczone dwie enuncjacje papieża Jana Pawła II wyrażają uznanie dla terapii genowej bez dokonywania ich rozróżnienia. Czyni on to wbrew opinii wielu środowisk potępiających terapię genową komórek rozrodczych. Jeżeli bowiem embriony traktujemy jako istoty ludzkie we wczesnej fazie istnienia, nie możemy im uniemożliwie terapii czyniących ich życie pełniejszym. Należy jednak zauważyć, że warunkiem takiej terapii jest zachowanie integralności osobowej i nie szkodzenie zdrowiu. Trzeba także wziąć pod uwagę ewentualne uboczne skutki tej terapii dla przyszłych pokoleń. Wykluczone muszą być też metody dopuszczające niszczenie zapłodnionego jaja.

Od terapii genetycznej należy odróżnić inżynierię genetyczną która posiada również dwie postacie. Może to być inżynieria genetyczna podnosząca jakość poszczególnych cech organizmu, poprzez wbudowanie odpowiedniego genu. Przykładem takiego typu inżynierii jest transfer dodatkowej kopii genu hormonu wzrostu lub genu polepszającego pamięć. Drugi typ inżynierii genetycznej zmierza do poprawy złożonych cech ludzkich (np. inteligencja, charakter, osobowość). Cechy te prawdopodobnie zależą od dużej ilości genów i także są uwarunkowane środowiskiem kulturowym. Ze względu na wielość czynników biologicznych i społecznych ten typ inżynierii nie wyszedł jeszcze poza sferę koncepcyjną.

Ocena etyczna inżynierii genetycznej jest bardziej skompliko­wana. Pius XII już w roku 1953 mówił: „Podstawowym celem genetyki i eugeniki jest wpływanie na przekazywanie czynników dziedziczenia w taki sposób, aby promować to, co jest pożyteczne, a eliminować to, co szkodliwe. Ten podstawowy cel z moralnego punktu widzenia nie zasługuje na negatywną ocenę. Jednakże niektóre metody stosowane, aby osiągnąć ten cel, i pewne pomiary prowadzone z zachowaniem środków ostrożności są moralnie sporne”. Również Jan Paweł II nie potępia wprost tych interwencji, lecz formułuje warunki, które muszą być zachowane, by mogły być one stosowane. Do warunków tych należy przede wszystkim zachowanie niepowtarzalnej odrębności i tożsamości każdego człowieka. Nie spełniają tych warunków ingerencje zmierzające do zmiany płci lub podobnych cech osobniczych. Sprzeciwiają się one bowiem integralności człowieka i jego godności. Nie sposób również zgodzić się na ingerencje zmierzające do tworzenia zróżnicowanych grup we wspólnocie ludzkiej, może to bowiem prowadzić do marginalizowania innych, do rasizmu.

Dokonując oceny etycznej terapii genowej oraz inżynierii gene­tycznej należy mieć zawsze na uwadze kilka podstawowych zasad. Są nimi: radykalna równość wszystkich ludzi, nieinstrumentalna wartość osoby ludzkiej oraz partycypacja inteligencji i kreatywności ludzkiej w realizacji planu Bożego. Przyjęcie tych zasad sprawia, że ocena inżynierii genetycznej jawi się jako skomplikowana. Wpro­wadzanie bowiem nowych genów do zdrowego organizmu może zachwiać całą jego strukturą. Ale nawet wykluczenie negatywnych skutków nie osłabia negatywnej oceny. O ile bowiem pozytywny charakter ma motyw zapobiegania degeneracji ludzkiego gatunku, promocja zdrowia i inteligencji, to jednak pojawia się wątpliwość, czy możemy narzucać przyszłym pokoleniom naszą wizję człowie­ka? Ponadto pojawia się również problem, kto powinien decydować o przydziale tej czy innej osobie doskonalszego genu? (w przypadku terapii genowej decyzja jest wynikiem konieczności). Czymś jeszcze gorszym byłoby stworzenie nowej klasy lub rasy ludzkiej. Prowa­dziłoby to bowiem do rasizmu. Już samo teoretyczne przyjęcie za podstawę różnicy między ludźmi podstawy biologicznej, obaliłoby podstawowe osiągnięcie ogólnoludzkie, zasadniczej równości wszystkich ludzi, którzy różnią się między sobą z racji uwarunkowań środowiskowych i kulturowych a nie genetycznych. Przyjęcie za podstawę różnic genetycznych, byłoby przyznaniem racji rasistom uznającym lepsze i gorsze rasy ludzkie. Zostałaby też zakwestio­nowana zasada ludzkiej wolności. Jeżeli bowiem sposób zachowania zależy od kodu genetycznego, trudno byłoby kogokolwiek winić za popełniane przestępstwa. Sprzeciwia się to podstawowym założeniom etyki chrześcijańskiej a także zasadom współżycia społecznego cywilizowanego świata.

Macierzyństwo zastępcze

Jednym z bardziej kontrowersyjnych problemów etycznych związanych z przekazywaniem ludzkiego życia jest macierzyństwo zastępcze. Sama idea takiego macierzyństwa nie jest nowa, o czym świadczy zawarta w 16 rozdziale Księgi Rodzaju historia niewolnicy Hagar, Egipcjanki, z którą Abraham, za radą swojej żony Sary, miał pierworodnego syna Izmaela . Używane współ­cześnie określenie „macierzyństwo zastępcze” jest nieprecyzyjne, ponieważ nie ujawnia ono, czy chodzi w danym przypadku o zastępczość genetyczną – danie komórki jajowej, czy też o zastępczość częściową polegającą na przyjęciu przez kobietę i donoszeniu do czasu urodzenia embrionu pochodzącego z zapłodnionej komórki jajowej innej kobiety. Motywem skłaniającym do korzystania z usług matki zastępczej bywa najczęściej fizyczna przeszkoda zajścia w ciążę z powodu niedorozwoju narządów rodnych kobiety oraz istniejące niebezpieczeństwo dla zdrowia lub życia potencjalnej matki związane z urodzeniem dziecka. O skali społecznej ma­cierzyństwa zastępczego świadczą liczne agencje specjalizujące się w tego rodzaju usługach. Jednakże badania przeprowadzone w roku 1982 w Anglii i Australii wykazały, że około 60% mieszkańców tych krajów sprzeciwia się stosowaniu tej praktyki. W Polsce problem macierzyństwa zastępczego jest zasadniczo teoretyczny.

Z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej macierzyństwo zastępcze jest niedopuszczalne z tych samych racji, z powodu których odrzucamy sztuczne zapłodnienie homogeniczne. Narusza ono godność i dobro osobowe dziecka, przede wszystkim zaś jego prawo do własnych rodziców, wprowadza podział pomiędzy czynnikami biologicznymi, psychicznymi i moralnymi. Wiadomo już, że rodzicielstwo zastępcze powoduje różne komplikacje psychiczne i prawne u rodziców faktycznych i zastępczych. Nie wiemy jeszcze, jak będą reagowali ludzie, którzy będą mieć podwójnych, czy potrójnych rodziców. Być może dzieci urodzone przez matki zastępcze będą je w przyszłości szukały, podobnie, jak szukają swoich biologicznych matek dzieci adoptowane.

Macierzyństwo zastępcze heterogeniczne narusza także jedność małżeństwa, co sprawia, że macierzyństwo to jawi się jako sprzeczne z podstawowymi założeniami etyki chrześcijańskiej. Natomiast w przypadku macierzyństwa zastępczego homogenicznego podkreśla się, że ma ono charakter instrumentalny, „usługowy”, przez co upodabnia się do interwencji technicznych w zapłodnieniu in vitro i stąd nie narusza ono jedności embrionu z rodzicami genetycznymi. Argument ten wysuwa w tym celu, aby uczynić możliwym przyjęcie macierzyństwa zastępczego homogenicznego w niektórych okolicznościach.

Ostatecznie jednak wydaje się, że również w przypadku macie­rzyństwa zastępczego homogenicznego więcej jest argumentów przeciw niż za. Najpierw bowiem pojawia się wątpliwość, czy stosowane podczas jego realizacji techniki medyczne nie odbierają osobowego charakteru tej formie przekazywania ludzkiego życia. Ponadto istnieje niebezpieczeństwo, że genetyczni i prawni rodzice mogą być rozczarowani cechami narodzonego dziecka i nie będą go chcieli uznać za własne. Może również się zdarzyć, że potencjalni rodzice zmienią swoje nastawienie odnośnie do posiadania dziecka (np. po śmierci jednego z nich). Wątpliwości budzą także motywy stosowania macierzyństwa zastępczego, szczególnie zaś jego komercyjny charakter. Kobiety chętne do takiego macierzyństwa – to najczęściej kobiety biedne i niewykształcone. Są one więc w jakiś sposób wykorzystywane. Taka kobieta staje się „maszyną do reprodukcji”. Pozwala to niekiedy porównywać macierzyństwo zastępcze do prostytucji. Matka zastępcza bowiem, podobnie jak prostytutka, która sprzedaje swoje możliwości płciowe, czerpie zysk ze swoich możliwości rozrodczych. Takie komercyjne podejście do macierzyństwa zastępczego sprawia, że dziecko traktowane jest jako luksusowy towar. Uznanie macierzyństwa zastępczego za upra­wniony sposób prokreacji i jego szerokie stosowanie w praktyce życia społecznego może doprowadzić do korzystania z takiego sposobu powoływania do istnienia dzieci nie tylko w przypadku niepłodności potencjalnej matki, ale także dla uniknięcia nie­dogodności ciąży w życiu zawodowym, w karierze artystycznej, czy nawet w życiu towarzyskim.

Macierzyństwo zastępcze niesie ze sobą również komplikacje prawne. Umowa o urodzenie dziecka jest sprzeczna z istotą stosunku prawnego łączącego rodziców i dzieci, a wynikającego z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Naturą tego stosunku jest to, że on istnieje a prawo reguluje tylko jego konsekwencje. Trudno zatem stosunek ten ustanawiać w oparciu o prawo.

Prawo polskie nie zakazuje wyraźnie umowy o poczęcie i uro­dzenie dziecka. Nie oznacza to jednak, że macierzyństwo zastępcze nie będąc zakazanym jest dozwolone, skoro prawo przewiduje inną możliwość – adopcję. Wykładnia prawa domaga się, aby tego, rodzaju umowy nie były sprzeczne z zasadami społecznego współżycia. Współżycie to zaś w dużej mierze regulowane jest normami moralnymi. Te zaś zdają się wykluczać takie transakcje. Zgodnie z prawem polskim ciało ludzkie nie może być przedmiotem umowy, ponieważ traktowane jest ono jako res extra commertium tzn. rzecz wyłączona z obrotu. Tym bardziej nie może nim być przedmiotem transakcji dziecko – człowiek.

Ocena etyczna zapłodnienia in vitro

Zapłodnienie heterogeniczne in vitro wnosi dodatkowe elementy do oceny moralnej. Pojawiają się tutaj podstawowe pytania: jaki jest status moralny i prawny żyjących embrionów ludzkich. Czy są one podmiotem praw ludzkich, czy też należy je traktować wyłącznie przedmiotowo. Praktyka wskazuje na narastającą tendencję przed­miotowego traktowania tych embrionów. Są one bowiem zamrażane, sprzedawane, używane do doświadczeń a nawet są one używane jako surowiec wyjściowy do produkcji leków i kosmetyków. Jeden z czo­łowych naukowców biorących udział w eksperymentach ukorono­wanych urodzeniem pierwszego dziecka z probówki, A. Łopata pisze, że embrion, który nie został transferowany do organizmu matki „powinien być traktowany w tych momentach, jako tkanka ludzka o ograniczonej żywotności”. Dodajmy, że takich embrionów jest około 90 %.

Przeciwko zapłodnieniu in vitro przemawia także niebezpie­czeństwo zaistnienia negatywnych zmian chromosomalnych u trans­ferowanych embrionów. Zmiany te zachodzą w 40-50 % przy­padków dokonywanych transferów. Obawy budzą również tzw. „banki życia”, głównie z powodu istniejącego w tej dziedzinie czarnego rynku. Wysuwane są w związku z tym różne obawy, np. możliwych przypadków „kazirodztwa” dzieci pochodzących od tego samego dawcy nasienia, szczególnie, gdy praktyka ta stanie się masowa. Dodatkowym argumentem jest niebezpieczeństwo poważnych zaburzeń interpersonalnych relacji małżonków aż do całkowitego rozpadu związku.

Mimo tych zastrzeżeń istnieją próby obrony sztucznego za­płodnienia heterologicznego.

W tym celu przytaczane są m.in. następujące racje:

  1. podnosi się psychologiczne aspekty życia pary małżeńskiej;
  2. relatywizuje się rodzicielstwo biologiczne podkreśla­jąc znaczenie rodzicielstwa duchowego (rozróżnienie pomiędzy płodnością a rodzicielstwem);
  3. próbuje się tworzyć filozofię ofiarodawcy, który daje swoje nasienie, aby przyjść z pomocą rozwojowi pary małżeńskiej.

Trzeba jednak zauważyć, że są to próby moralnego usprawiedliwienia sztucznej inseminacji. Dostrzegając bowiem psychologiczny problem małżeństw pragnących posiadania dzieci trzeba również powiedzieć jasno, że tylko część małżeństw w wieku płodnym nie może mieć dziecka z przyczyn biologicznych. Natomiast wiele przypadków niepłodności jest następstwem dokony­wanych wcześniej zabiegów aborcyjnych.

Ocena etyczna sztucznego zapłodnienia heterogenicznego

Sztuczne zapłodnienie heterogeniczne, oprócz omówionych wy­żej względów, posiada jeszcze inne przeciwwskazania. Poczynanie życia ludzkiego nie tylko dokonane jest w niewłaściwy sposób, ale jeszcze naruszona jest jedność i wierność małżeńska. Sprzeciwia się to chrześcijańskiej koncepcji małżeństwa i antropologii dziecka, które ma być owocem miłości rodziców. Brak jedności pomiędzy pokrewieństwem genetycznym, pokrewieństwem wynikającym z cią­ży i odpowiedzialnością wychowawczą jest wyrazem braku jedności małżeńskiej. Przy ocenie moralnej sztucznego zapłodnienia heterogenicznego uwzględnić jeszcze trzeba problemy związane z tzw. bankami życia (fakt handlu nasieniem ludzkim, problemy psycho­logiczne pomiędzy dawcą nasienia a ojcem i dzieckiem, niebezpie­czeństwo związane z rozczarowaniem cechami narodzonego dziecka).

Wielokrotne badania przeprowadzane na przestrzeni lat 1974- -1984 wykazują negatywne skutki psychosomatyczne sztucznego za­płodnienia heterogenicznego zarówno u małżonków, jak też u dzieci. U małżonków zauważa się związane z interwencją neurotyczne zaburzenia prowadzące do depresji i obniżenie jakości partnerskiego związku. U dzieci natomiast widoczne są psychopatologiczne rysy charakteru, zaburzenia tożsamości. Nie znamy jeszcze wszystkich konsekwencji indywidualnych i społecznych sztucznego zapłod­nienia.

W ostatnim czasie coraz częściej podnoszone są argumenty przeciwko sztucznej inseminacji związane z przekonaniem, że nie­płodność nie zawsze powinna być traktowana jako zło, ponieważ w niektórych przypadkach może być postrzegana jako samoobrona natury przed przekazywaniem uszkodzonych form życia. Badania przeprowadzane w Wielkiej Brytanii (Edynburg) przestrzegają przed pochopnym stosowaniem technik sztucznego zapładniania, ponieważ umożliwiają one przekazywanie powoływanemu do życia dziecku wad genetycznych. Naturalny sposób przekazywania życia posiada wbudowane w siebie, ukształtowane podczas ewolucji mechanizmy uniemożliwiające rozmnażanie się osobników „niepełnowartościowych”. Tymczasem sztuczne zapłodnienie omija te bariery i powo­łuje do istnienia pokolenie z wadami genetycznymi. Jest to cena, którą trzeba płacić za „oszukiwanie” natury.

Racje uwzględniające dobro dziecka – ocena etyczna

Dziecko powoływane do istnienia w akcie małżeńskim, w akcie jedności i miłości, jest owocem wzajemnego oddania się rodziców, jest uznane za równe w godności z tymi, którzy je do istnienia powołują i uszanowane proporcjonalnie do swojego ludzkiego statusu. Zapłodnienie sztuczne pozbawione jest tego osobowego wymiaru. Życie dziecka nie jest owocem aktu miłości rodziców, ale produktem technik medycznych. Nie jest to godny sposób powo­ływania do istnienia osoby ludzkiej. Tymczasem dziecko ma prawo być poczęte z ojca w łonie swojej matki, narodzone i wychowane w rodzinie, gdzie może mieć bezpieczne odniesienie do własnych rodziców, odnaleźć własną tożsamość i rozwijać się. Dlatego Kościół podtrzymuje tezę, że akt miłości małżeńskiej jest jedynym godnym sposobem poczęcia dziecka. Nie oznacza to odrzucenia środków i technik umożliwiających akt małżeński lub osiągnięcie jego celu. „Zapłodnienie jest godziwie chciane, jeżeli małżonkowie podjęli w sposób ludzki akt małżeński zdolny do zrodzenia potomstwa, do którego to aktu małżeństwo jest ze swej natury ukierunkowane i przez który małżonkowie stają się jednym ciałem”. Dodatkowym argumentem przeciwko sztucznemu zapłodnieniu in vitro jest sposób realizowania tej metody, pociągający za sobą niszczenie embrionów ludzkich, które trzeba uważać za istoty ludzkie we wczesnym stadium istnienia. Istnieją jednak poglądy moralistów, do nich należy E. Chiavaci, którzy uważają z jednej strony, że oddzielenie aktywności biologicznej od relacji osobowej jest niewłaściwe. Z dru­giej jednak strony przyjmują że jeżeli pragnienie dziecka jest bardzo silne i domaga się jego realizacji ogólne dobro małżonków, wtedy oddzielenie biologicznej aktywności małżonków od ich relacji osobowych jest uzasadnione. Można by powiedzieć, że w takim przypadku, pragnienie małżonków stałoby się dla nich prawem. Finis operis zostałby zamieniony na finis operantis.

Racje uwzględniające dobro rodziców – ocena etyczna

Zapłodnienie sztuczne homogeniczne, wewnątrzustrojowe, na pierwszy rzut oka może wydawać się do przyjęcia z punktu widzenia godności osoby ludzkiej. Można bowiem sam akt takiego zapłod­nienia porównać do innych ingerencji medycznych w organizmie ludzkim. Przy ocenie moralnej sztucznego zapłodnienia trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że zrodzenie ludzkiej osoby jest z woli Boga owocem osobowego spotkania rodziców złączonych biolo­gicznie, psychicznie i duchowo węzłem małżeńskim, którzy w akcie małżeńskim składają sobie nawzajem dar z siebie. Dar ten jest ukierunkowany na przekazywanie życia. W akcie seksualnym małżonkowie dopełniają swoje małżeństwo w ciele i poprzez ciało i otwierają się na rodzicielstwo. W ten sposób akt małżeński ma nierozerwalne, podwójne znaczenie: wymiar jednoczący i rodzicielski. Prokreacja jest aktem osobowym, który, podobnie jak osoba, powinien mieć duchowy i cielesny charakter. W przypadku zapłod­nienia sztucznego tej integralności nie ma.

Oddzielnym zagadnieniem są pojawiające się problemy psycho­somatyczne związane z homogeniczną sztuczną inseminacją. Należy do nich pobieranie nasienia metodą masturbacyjną na życzenie lekarza, która to praktyka wywołuje u wielu mężczyzn problemy psychiczne a nawet funkcjonalne zaburzenia seksualne. Ponadto zapłodnienie obcym nasieniem może wpływać na poczucie własnej wartości małżonka.

Formy sztucznego zapłodnienia

Można mówić o sztucznym zapłodnieniu w sensie szerokim i w sensie ścisłym. Pierwsze polega na zastosowaniu środków medycz­nych służących umożliwieniu lub ułatwieniu dokonania naturalnego aktu seksualnego lub też osiągnięcia zapłodnienia, drugie zaś zastępuje i wyklucza naturalny akt małżeński.

  • Zapłodnienie sztuczne w sensie szerokim

Metoda Gift (Gamete intra Fallopian Transfer) jest najbardziej znaną metodą tej formy sztucznego zapłodnienia. Polega ona na monitorowaniu dojrzewania komórki jajowej i przemieszczania się jej w odpowiednim czasie do jajowodu. Równocześnie przenosi się do jajowodu plemniki. Zabieg ten mający różne odmiany służy ułatwieniu zapłodnienia.

Kongregacja do Spraw Doktryny Wiary nie wypowiada się szczegółowo na temat tych technik, a jedynie zajmuje stanowisko ogólne, dotyczące tych przypadków, w których środek techniczny nie zastępuje aktu małżeńskiego, lecz ułatwia go i stanowi pomoc do osiągnięcia jego celu. „Jeżeli środek techniczny ułatwia akt mał­żeński lub pomaga osiągnąć naturalny jego cel, może być moralnie uznany za godziwy”. Za przyjęciem tych metod przemawiałaby więc obecność naturalnego aktu małżeńskiego, jego zaś wykluczenie byłoby argumentem przeciwko. Wydaje się, że praktycznie metody te, z racji czysto technicznych, wykluczają akt małżeński. Dlatego też z etycznego punktu widzenia wątpliwa jest ich przydatność. Przeciwko tym metodom przemawia także fakt, że w ich następstwie dochodzi do częstych poronień zaistniałych na tej drodze embrionów.

  • Zapłodnienie sztuczne w sensie właściwym

Sztuczne zapłodnienie w sensie właściwym może mieć dwie zasadnicze postacie.

  1. Zapłodnienie wewnątrzustrojowe przy pomocy sztucznej inseminacji
  2. Zapłodnienie pozaustrojowe in vitro, tzw. FIVET (określenie pochodzi od francuskich słów: fecondation in vitro et transfert d’embrion), czyli zapłodnienie w probówce i przeniesienie embrionu do ustroju matki. Idea zapłodnienia in vitro pojawiła się po raz pierwszy w roku 1937 w nie podpisanym artykule opublikowanym na łamach New England Journal of Medicine. Pierwsze dziecko z probówki urodziło się 25 lipca 1978 roku w Anglii. Była nim Louise Browne. Drugie przyszło na świat parę miesięcy później w Australii. Szacuje się, że do roku 1990 zostało „wyprodukowanych” przy pomocy sztucznej inseminacji około 30 000 dzieci. Niektórzy uwa­żają te cyfrę za zaniżoną ponieważ istnieją przesłanki, że do roku 1991 tylko w RFN zostało powołanych do istnienia przy pomocy sztucznej inseminacji (głównie heterogenicznej) około 20 000 dzieci12.

Zarówno sztuczne zapłodnienie wewnątrzustrojowe jak też i pozaustrojowe (czyli in vitro), może mieć podwójny charakter: homogeniczny i heterogeniczny, czyli wewnątrzmałżeński i pozamałżeński.

Wiadomości ogólne

Partycypacja ciała w godności człowieka określa również sposób przekazywania cielesnego życia. Nie każdy bowiem sposób repro­dukcji jest godny człowieka. Na obecnym poziomie rozwoju nauk medycznych i świadomości etycznej można wyróżnić dwa sposoby podejścia do przekazywania życia ludzkiego, które całkowicie różnią się od siebie. Pierwszy wychodzi z założenia, że życie jest darem i owocem miłości małżeńskiej. Drugi natomiast traktuje życie ludz­kie, a w konsekwencji i dziecko, jako przedmiot produkcji.

Uniwersalnym i stałym doświadczeniem ludzkim jest łączenie przekazywania życia z miłością małżeńską. Prokreacja jest nie tylko aktem biologicznym, ale jest również aktem osobowym. Rodzenie jest czymś więcej niż tylko zwykłą funkcją płciową ludzkiego organizmu. Jest to realizacja ludzkiego życia i aktualizowanie wartości osobowych oraz personifikujących. Istnieje bowiem ścisły związek pomiędzy miłością a życiem. „Płodność jest owocem i zna­kiem miłości małżeńskiej, żywym świadectwem pełnego, wzajemne­go oddawania się małżonków: Prawdziwy szacunek dla miłości małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają to tego, żeby małżonkowie, nie zapominając pozostałych celów małżeństwa, skłonni byli mężnie współdziałać z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę”.

Przekazywanie życia ludzkiego ma swój własny charakter będący konsekwencją właściwości osoby ludzkiej. Jest to charakter osobowy. Dzisiaj są możliwe co prawda inne niż naturalne sposoby przekazywania życia, np. poprzez łączenie komórek rozrodczych w probówce. Trzeba jednak z naciskiem zaznaczyć, że formy te nie mają charakteru osobowego. I chociaż są one dozwolone w przy­padku zwierząt i roślin, nie mogą być stosowane w przypadku człowieka, ponieważ nie respektują godności osoby ludzkiej.

Nierozerwalny związek pomiędzy miłością a zrodzeniem ludz­kiego życia zawarty jest w samej naturze ludzkiej rozrodczości, która jest przekazywaniem życia od osoby do osoby (dokładnie od osób do osoby). Płodność jest usprawiedliwiona tylko wtedy, gdy pochodzi z miłości małżeńskiej. Tylko bowiem miłość małżonków-rodziców szanuje i promuje rodzoną osobę (dziecko) w jej osobowej godności, rezygnując z każdej formy jej instrumentalnego traktowania.

Osoba jest jedynym bytem, który ma znaczenie sam w sobie a nie w racji istnienia dla kogoś innego. Z tego powodu nie każdy sposób poczęcia i zrodzenia dziecka jest właściwy. Godny człowieka sposób powoływania do istnienia (prokreacji) jest wtedy, gdy spełnione są następujące warunki:

  1. Dokonuje się w małżeństwie. Dziecko bowiem nie może być owocem każdej miłości. Powinno być owocem miłości małżeńskiej, która jest miłością pełną wierną i wyłączną.
  2. Uwzględnia mowę ciała i aktu małżeńskiego. Miłość jest egzystencjalną postawą i mową człowieka i posiada swój własny język – ciało. Jest to język uniwersalny i indywidualny zarazem, poprzez który człowiek wyraża się w pełni, ponieważ z nim się utożsamia. Ciało bowiem jest integralnym elementem struktury człowieka Miłość małżeńska wyraża się przy pomocy tego języka ciała ludzkiego uwzględniając sfery istnienia małżonków (fizyczną psychiczną i duchową), ich potrzeby i hierarchię wartości. Chociaż ta miłość znajduje swój wyraz w całym życiu małżeńskim, najpełniej wyraża się ona w akcie małżeńskim. Dlatego też mówi się o „mał­żeństwie dopełnionym”. Jest to określenie pełne sensu, ponieważ akt seksualny dopełnia komunii małżeńskiej. Nie jest to akt tylko fizyczny, ale osobowy, który jest sposobem wzajemnego, pełnego obdarowania się małżonków.
  3. Uwzględnia jednoczący i prokreatywny charakter aktu małżeń­skiego. Zarówno doświadczenie ludzkie, jak i analiza filozoficzna ukazuje podwójne znaczenie aktu małżeńskiego, który z jednej strony umacnia wzajemną więź małżonków (element jednoczący), a z drugiej strony jego naturalnym skutkiem jest przekazanie życia (prokreacja).
  4. Uwzględnia współpracę małżonków z Bogiem Stworzycielem i Zbawicielem. „Miłość małżeńska najlepiej objawia nam swą praw­dziwą naturę i godność dopiero wtedy, gdy rozważamy, że początek swój czerpie ona – jakby z najwyższego źródła – z Boga, który jest Miłością i Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi”.

Wymienione warunki nabierają wielkiej wagi ze względu na coraz częstsze przypadki powoływania do życia ludzkich istot przy pomocy sztucznej inseminacji. Ocena etyczna takich ingerencji medycznych w osobowy proces przekazywania życia powinna brać pod uwagę respektowanie tych warunków. Przede wszystkim zaś przy każdej ocenie takich ingerencji trzeba pamiętać, że „istnieją dwie podstawowe wartości związane z technikami przekazywania życia: życie istoty ludzkiej powołanej do istnienia i wyłączność jego przekazywania w małżeństwie”.