Archive for the ‘Śmierć i umieranie’ Category

Konieczność budowania pokoju i wychowania do pokoju

Teologiczna refleksja dotycząca wojny i pokoju rozwija się ustawicznie. Coraz bardziej podkreślana jest w niej konieczność budowania pokoju, przy równoczesnej tendencji negatywnego ukazywania wszelkiej wojny. Trwające od lat działania na rzecz wychowania do pokoju wytrwale upowszechniają prawdę, że „każdy obywatel i wszyscy rządzący są zobowiązani do działania na rzecz unikania wojen”. Podnoszone są też coraz częściej pytania o sens i moralność wszelkich zbrojeń, które zabierają ogromne środki finansowe ze szkodą dla innych dziedzin życia. Coraz bardziej umacnia się przekonanie, że „wyścig zbrojeń stanowi najgroźniejszą plagę ludzkości, a równocześnie nieznośną krzywdę dla ubogich”. Szczególnie często podnoszona jest kwestia, czy z moralnego punktu widzenia dopuszczalne jest wytwarzanie i posiadanie broni masowego rażenia, nawet bez zamiaru jej użycia.

Rewizja doktryny o wojnie sprawiedliwej

W ostatnich dziesiątkach lat wynaleziono broń masowego rażenia (atomową biologiczną chemiczną). Pojawiły się wątpliwości, czy tradycyjna koncepcja wojny sprawiedliwej może mieć zastosowanie, skoro następstwem rozpoczętej wojny mogą być niewyobrażalne zniszczenia. Sprawą tą zajął się również Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnymPotępiono tam wojnę, podkreślono rolę teologii pokoju i budowania zaufania między narodami oraz jedności na rzecz unikania wojen.

Sobór jednakże stwierdza realistycznie, że nie udało się dotąd wyeliminować wojny z relacji międzynarodowych. Ponieważ istnieje możliwość, że jedno państwo napadnie niesprawiedliwie na inne, dlatego Sobór nie potępia wojny obronnej i nie odmawia prawa do obrony niepodległości. Potępienie każdej wojny i odmówienie prawa do samoobrony niesprawiedliwie napadniętemu, otwarłoby drogę do działań cynicznych i bezkarnych. Dopóki zatem nie powstanie międzynarodowa władza zdolna skutecznie rozstrzygać w sposób pokojowy spory pomiędzy różnymi krajami, „póty rządom nie można zaprzeczać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań”.

W konsekwencji usprawiedliwione staje się utrzymywanie armii, służba wojskowa i posiadanie koniecznego uzbrojenia do wojny obronnej. Przyznając naturalne prawo do samoobrony każdego państwa, powstaje pytanie, czy do tych środków można również zaliczyć broń masowego rażenia. Dziś coraz częściej podnoszą się głosy o niemoralnym charakterze nie tylko stosowania, ale nawet posiadania broni masowej. W każdym razie trzeba powiedzieć, że z moralnego punktu widzenia potępiona jest wojna zaczepna i wojna totalna, prowadząca do wyniszczenia całych grup ludzi czy narodów: „Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej różnicy do zniszczenia całych miast lub większych połaci kraju z ich mieszkańcami, są zbrodnią przeciw Bogu i samemu człowiekowi, zasługującą na stanowcze i natychmiastowe potępienie”.

Teoria wojny sprawiedliwej

Zagadnienie wojny zostało szeroko omówione przez św. Augustyna. Uważa on, że wojna sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Jej ocena musi orientować się według motywu, dla którego jest prowadzona. Nauka Chrystusa nie potępia, według niego, każdej wojny. Niekiedy wojna może być godziwa, należy jednak unikać jej nadużywania.

Myśl Augustyna stała się punktem wyjścia do wypracowania teorii wojny sprawiedliwej. Ojcowie Kościoła po Augustynie oraz teologowie średniowieczni doceniali wartość pokoju, zachęcali do jego zachowania. Wyrazem tego była instytucja tzw. pokoju Bożego (treuga Dei), która została po raz pierwszy ustanowiona w roku 1027 na synodzie w Elna. Według tej zasady treuga Dei chrześcijanie nie mogli walczyć ze sobą w określone dni i okresy kościelne (np. od środy wieczór do poniedziałku rano każdego tygodnia, ponadto w czasie Wielkiego Postu, adwentu. Łącznie 230 dni! Trudno było w takich okolicznościach prowadzić wojnę).

Syntezę nauki teologicznej dotyczącej wojny i pokoju sformu­łował św. Tomasz z Akwinu. Koncepcja ta zachowała swe znaczenie do naszych czasów. Według tej koncepcji pokój jawi się jako wielkie dobro społeczne. Wojna jest jednak dopuszczona jako środek ostateczny dla wyrównania sprawiedliwości międzynarodowej. Obrona z użyciem siły militarnej jest usprawiedliwiona, gdy zachodzą następujące warunki:

  1. szkoda wyrządzana przez napastnika jest długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
  2. nie ma innych skutecznych i realnych środków do jej usunięcia;
  3. istnieją uzasadnione możliwości powodzenia;
  4. użycie broni nie pociągnie za sobą jeszcze poważniejszego zła.

Komentatorzy podkreślali, że decyzję o wojnie mogą podjąć tylko liczni i godni ludzie w państwie a nie sama władza państwowa. Decyzję taką usprawiedliwia bardzo poważna racja, np. obrona egzystencji państwa lub naprawienie wielkiej szkody. Nie może być ona podjęta z nienawiści czy chęci podboju. Celem wojny powinno być przywrócenie sprawiedliwego pokoju. Wojnę zawsze uważano za środek ostateczny, podobnie, jak zabójstwo przeciwnika w obro­nie własnej.

Problematyka wojny w Biblii i tradycji chrześcijańskiej

Stary Testament ukazuje Izrael jako żyjący w ustawicznych wojnach. Są to wojny ofensywne i obronne. Izraelici rozumieją je jako wysiłek o ustalenie cywilizacji Jahwe. Walcząc o swą nieza­leżność i broniąc jej, Żydzi mieli świadomość, że walczą i bronią sprawy Bożej”. „Wojny Jahwe prowadzone przez Izrael stanowią tylko pewien aspekt wojen prowadzonych przez Boga w historii ludzkiej. Od samego początku bowiem Bóg znajduje się w stanie wojny ze złymi mocami, które sprzeciwiają się Jego planom”. Opisywane w Starym Testamencie zwycięstwa Narodu Wybranego uważane są równocześnie za przejaw panowania Boga nad historią.

W Ewangelii nie znajdujemy ani potwierdzenia godziwości wojny, ani jej zaprzeczenia. Chrystus na ten temat nie wypowiedział się wprost. Wielokrotnie wprawdzie mówi On o żołnierzach, ale nigdy nie czyni tego w kontekście wojny. Można jednak powiedzieć, że Chrystus zajął stanowisko w tej sprawie pośrednie, mianowicie przez swoją naukę o miłości: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój albowiem oni synami Bożymi będą nazwani”; „Słyszeliście, że powiedziano: oko za oko ząb za ząb, a ja wam powiadam nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu drugi”. W powyższych wypowiedziach nie ma wprawdzie wyraźnego odrzucenia wojny, ukazana jest jednak droga do zupełnego jej uniknięcia. Św. Paweł z upodobaniem stosuje w swoich listach terminologię wojskową i obrazy z życia żołnierskiego. Nie oznacza to jednak wcale, że popiera on wojnę i przygotowanie do niej”.

Tradycja chrześcijańska, za św. Pawłem bardzo chętnie używa terminologii wojennej. Chrześcijanie jednak w II i III wieku nie bronią się orężem przeciw prześladowcom. Podejmują oni natomiast służbę wojskową i uczestniczą w prowadzonych przez państwo wojnach. Klemens Aleksandryjski zaleca chrześcijanom, aby byli posłuszni dowódcom wojskowym. Orygenes ustosunkowuje się niechętnie do wojny, uważa jednak, że można się modlić o zwy­cięstwo w wojnie słusznej, w obronie własnego kraju. Po edykcie Konstantyna, coraz bardziej pojawia się tendencja uważająca służbę w wojsku za godziwą.

Poprawa winowajcy ( skazanego na kare śmierci )

Przeciwnicy kary śmierci podkreślają że pozbawiając przestępcę życia przekreśla się podstawowy cel wszelkiej kary – poprawę winowajcy. Społeczność powinna wspierać przestępcę na wszelkie dostępne sposoby, aby go uratować dla dobra i resocjalizować. Tymczasem kara śmierci przekreśla zbrodniarza na zawsze.

Zwolennicy kary śmierci odpowiadają na to, że każda kara powinna mieć charakter leczniczy i odwetowy zarazem. Akcentując bowiem wyłącznie leczniczy aspekt kary, trudno jest przedstawić racje, dla których należałoby skazać przestępcę, który wprawdzie popełnił zbrodnię, ale zrozumiał swój błąd, żałuje swojego czynu i postępuje poprawnie. Podobnie trudno byłoby usprawiedliwić teoretycznie karanie kogoś, kto jest niepoprawny. Gdyby zaś przestępca zarówno ten nawrócony jak i ten niepoprawny mieli pozostać nie karani, większość obywateli poczułaby się zagrożona. Ich wiara w sprawiedliwość i ład społeczny zostałaby zachwiana, co z pewnością przyniosłoby wielką szkodę dla dobra wspólnego. Ład społeczny bowiem, jeżeli nie jest zabezpieczony sankcjami dla tych, co go naruszają jest ładem iluzorycznym. Dlatego kara odwetowa jest konieczna. Ukazuje ona ważność porządku prawnego, który został naruszony, i wymierza przestępcy zło fizyczne, które jest tym większe, im cięższe było jego przestępstwo.

Przeciwnicy kary śmierci podnoszą również fakt, że jest ona nieodwracalna, raz popełnionych omyłek przez sąd w ustalaniu winy przestępcy nie można już nigdy naprawić. Ponadto, twierdzą nikt nie jest w stanie właściwie ocenić rzeczywistej, subiektywnej winy przestępcy. Tylko Bóg może to uczynić. Dla właściwej oceny winy człowieka trzeba by poznać wszystkie czynniki, które go determinują w działaniu, np. dziedziczność, zaburzenia psychiczne, otrzymane w młodości wychowanie. A nawet wtedy, gdybyśmy poznali te czynniki, człowiek i tak pozostanie tajemnicą dla siebie i dla innych. Niektórzy przeciwnicy kary śmierci przywiązują również wielką wagę do solidarności w złym. Uważają oni, że nikt nie popełniłby przestępstwa wyłącznie pod wpływem własnego impulsu i całko­wicie na własną odpowiedzialność. Dlatego w każdej zbrodni, ich zdaniem, uczestniczy i jest za nią odpowiedzialne otoczenie zbrodniarza, które na niego miało wpływ. Narastanie przestępstw jest znakiem, że społeczność jest chora. Tymczasem kara śmierci obciąża odpowiedzialnością za popełnioną zbrodnię wyłącznie jej bez­pośredniego sprawcę. Społeczność go odrzuca, chociaż powinna ona solidaryzować się z nim, a nawet współodpowiadać za jego czyn.

Zwolennicy kary śmierci przyznają że jest bardzo trudno poznać wewnętrzne motywy ludzkiego działania, szczególnie wtedy, gdy dotyczy to drugiej osoby. Jeśli jednak zostanie całkowicie zanego­wana możliwość osiągnięcia moralnej pewności w tym względzie, to należy się także radykalnie powstrzymać od wymierzania jakiejkolwiek innej kary, co utożsamia się z przekreśleniem prawa i wymiaru sprawiedliwości. Przesadą jest także, ich zdaniem, dopatrywać się choroby psychicznej w każdym kryminaliście, chociaż trudno zaprzeczyć, że wśród przestępców jest sporo patologii. Nieodwracalność nie jest właściwa wyłącznie karze śmierci, lecz w pewnym stopniu zachodzi w każdej formie karania. Jeśli bowiem ktoś został skazany na ograniczenie wolności i karę odsiedział, to odwołanie wyroku a nawet odszkodowanie finansowe nie może całkowicie wyrównać wyrządzonej mu krzywdy. Zwolen­nicy kary głównej zgadzają się również, że istnieje solidarność w dobrym i złym, a otoczenie przestępcy może mieć wpływ i ponosić współodpowiedzialność za jego zbrodnie. Każdy człowiek jest jednak wolny i sam odpowiada za swoje czyny. I chociaż spo­łeczność partycypuje na rozmaite sposoby w powstaniu i skutkach danej zbrodni, ostatecznie jej sprawca podejmuje decyzję we własnym sumieniu i ponosi za nią odpowiedzialność.

Ochrona porządku publicznego i bezpieczeństwa osób

Tomasz z Akwinu uważa, że „dobro wspólne stoi wyżej niż dobro osobiste pojedynczej osoby. Trzeba więc nieco uszczuplić dobro osobiste, aby ochronić dobro wspólne”. W myśl tej zasady wolno ograniczyć ludziom chorym na zaraźliwą chorobę prawo do swobodnego poruszania się, jeżeli ich wolność poruszania się zagrażałaby dobru wspólnemu. Ten sam sposób myślenia stosowany jest przy uzasadnieniu kary śmierci ze względu na dobro wspólne rozumiane jako bezpieczeństwo osób i ład społeczny. Zwolennicy kary śmierci twierdzą że w przypadku notorycznych przestępców jedynym sposobem ochrony i zapewnienia bezpieczeństwa publicznego jest wykonanie wyroku śmierci. W przeciwnym razie przestępcy ci, nawet skazani na karę dożywotniego więzienia, stanowią realne zagrożenie dla współwięźniów, służb więziennych a nawet dla osób trzecich, w razie podjętej i udanej ucieczki. Szczególnie ważna jest możliwość zemsty z ich strony na przed­stawicielach aparatu ścigania lub członkach ich rodzin. Przypadki takie zdarzają się i całkowicie nie można ich wykluczyć.

Przeciwnicy kary śmierci podkreślają istniejące dziś możliwości odizolowania niebezpiecznych dla społeczeństwa osobników, bez konieczności pozbawiania ich życia.

Poglądy zwolenników i przeciwników kary śmierci różnią się zasadniczo w odniesieniu do odstraszającej i prewencyjnej wartości kary śmierci. Jej zwolennicy podkreślają, że kara ta dotyczy najwyższej doczesnej wartości ludzkiej. Świadomość realności tej kary za popełnienie określonych czynów wpływa odstraszająco i w konsekwencji prowadzi do zmniejszenia ilości ciężkich przestępstw. Przeciwnicy kary śmierci wskazują na brak jednoznacznych argumentów uzasadniających tę tezę. Przykładem tego może być statystyka przestępstw w Polsce, gdzie w roku 1992 dokonano 124 zabójstwa na tle rabunkowym, a w roku następnym już 159. Ta dynamika wzrostu najcięższych przestępstw jest charaktery­styczna. Nie można jednak zinterpretować jej jednoznacznie z po­wodu wielości współdziałających czynników. Nasilenie zabójstw na tle rabunkowym może być następstwem tak zawieszenia wykonywania wyroków kary śmierci, jak również spadku wykrywalności przestępstw i w związku z tym większego poczucia bezkarności ich sprawców. Przeciwnicy kary śmierci chętnie również przypominają że przywracanie kary śmierci tam, gdzie była ona zniesiona, nie przyczynia się radykalnie do zmniejszenia najcięższych przestępstw w liczbach bezwzględnych, ponieważ są one dokonywane pod wpływem emocji, a nie zimnych kalkulacji.

Celowość kary śmierci

Katechizm przypomina trzy podstawowe cele każdej kary. Są nimi: naprawienie naruszonego porządku, ochrona porządku pu­blicznego i bezpieczeństwa osób oraz poprawa winowajcy. Dana kara o tyle jest godna stosowania, o ile skutecznie prowadzi do osiągania wymienionych celów. Dotyczy to również kary głównej. W związku z tym pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami tej kary prowadzona jest niekończąca się dyskusja, w której każda ze stron stara się wykazać, że skazywanie na śmierć i wykonywanie wyroków śmierci osiąga zamierzone cele i jest uzasadnione lub też przynosi skutki odwrotne od zamierzonych i dlatego zbędne, niesłuszne, godne potępienia.

  • Naprawa naruszonego porządku

Przeciwnicy kary śmierci uważają że naprawa naruszonego porządku jest dla współczesnego człowieka najmniej zrozumiałym celem kary głównej. Cel ten bowiem zakłada, że naruszony przez zbrodniarza prawny i moralny porządek zostanie przywrócony przez dokonanie porównywalnego czynu wobec przestępcy. Nie jest jednak jasne, w jaki sposób ma się to dokonać. Dlaczego kara śmierci przestępcy ma stanowić wyrównanie ładu naruszonego przez zabójstwo?

Zwolennicy kary śmierci podkreślają natomiast, że u większości ludzi istnieje poczucie i pragnienie sprawiedliwości, które ujawnia się szczególnie w przypadku ciężkich przestępstw i spektakularnych zbrodni. Egzekucja zbrodniarza potwierdza przeświadczenie opinii publicznej, że przestępstwo nieodwołalnie pociąga za sobą proporcjonalną, sprawiedliwą karę. Przeświadczenie to utwierdza dobrych na ich drodze życia, naruszających zaś prawo przestrzega i odstrasza. Wszystkim zaś przypomina, że istnieją podstawowe wartości, których nie wolno przekreślać. Ten jej wyrównujący i odstraszający charakter kary śmierci jest ważnym argumentem za jej stosowaniem i nie należy go zbyt łatwo odrzucać. Przeciwieństwem kary śmierci jest bowiem praktyka pozbawiania wolności zbrodniarza na określony czas, z dużym prawdopodobieństwem wyjścia z więzienia po maksymalnie 10 latach. Jeżeli przy tym porówna się warunki bytowe w zakładach penitencjarnych dyktowane społecznymi standardami Unii Europejskiej i smutną egzystencją wielu ludzi pozbawionych pracy, żyjących poniżej minimum społecznego, to dla niektórych osobników o niskim poziomie rozwoju osobowego, pobyt w więzieniu może wydawać się nagrodą.

Przeciwko wyrównawczemu, ekspiacyjnemu sensowi kary śmierci wypowiada się znany teolog protestancki K. Barth. Uważa on, że kara śmierci jako ekspiacja za popełnione zbrodnie nie ma więcej racji istnienia po tym, gdy Jezus na krzyżu zadośćuczynił za wszystkie zbrodnie. Ofiara zadośćuczynienia złożona przez Chrystusa na krzyżu oznacza miłosierdzie i odpuszczenie dla wszystkich bez wyjątku. Kto pretenduje do wygłaszania sądów w imię Boże, powinien tylko ogłaszać w nich przebaczenie, które Jezus nabył dla wszystkich. Argument Bartha podnoszony jest dzisiaj na nowo w kręgach religijnych przeciwników kary śmierci.

Odpowiadając na ten zarzut trzeba zauważyć, że dobra nowina o zbawczej ofierze Chrystusa daje podstawę do przekonania o uspra­wiedliwieniu wszystkich ludzi przed Bogiem, w porządku nadprzyrodzonym. Natomiast stosowana przez władzę państwową kara śmierci bierze pod uwagę dobro wspólne i dotyczy porządku prawno-społecznego. Wydaje się, że Barth nie rozróżnia pomiędzy tymi różnymi poziomami. Jeżeli przyjmuje on, że ekspiacja Chrystusa za grzechy ludzkie jest zadośćuczynieniem za wszystkie przestępstwa i zastępuje każdą formę kary, również w porządku prawno-społecznym, to miesza on porządek nadprzyrodzony i re­ligijny z porządkiem naturalnym i świeckim.

Katechizmowe uzasadnienie godziwości kary śmierci

Opublikowany w roku 1992 Katechizm Kościoła Katolickiego podejmuje argumentację św. Tomasza. Katechizm przyjmuje założenie podstawowe, że życie ludzkie jest święte i „nikt, w żadnej sytuacji nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego niszczenia niewinnej istoty ludzkiej”. Przyczyną i racją świętości oraz nienaruszalności ludzkiego życia jest jego pochodzenie i ukierun­kowanie na Boga oraz pozostawanie z Bogiem w specjalnej relacji. Szacunku dla ludzkiego życia domaga się również godność osoby i głoszone przez Jezusa przykazanie miłości bliźniego, w tym nawet miłości nieprzyjaciół. Konieczność respektowania ludzkiego życia opiera się także na doświadczeniu moralnym ludzi, do czego nawiązuje „złota zasada„. Katechizm powołuje się także na przypomniane w Kazaniu na Górze przykazanie „nie zabijaj”, zakazujące zabójstwa człowieka niewinnego.

Głosząc zasadę nienaruszalnej świętości życia Katechizm dopusz­cza jednak możliwość „uprawnionej obrony osób i społeczności” i podkreśla, że taka obrona jest dozwolona nawet wtedy, gdy domaga się zadania napastnikowi śmiertelnego ciosu. Katechizm zastrzega się jednak, że uprawniona obrona nie stanowi wyjątku od zakazu dobrowolnego zabójstwa niewinnego człowieka. Prawo do skutecz­nej samoobrony wyrasta bowiem z odpowiedzialności człowieka za własne życie. Ponieważ życie jest najważniejszą doczesną wartością człowieka, wolno mu podejmować wszystkie dostępne działania dla ochrony tej wartości przed niesprawiedliwą agresją.

Uprawniona samoobrona jest według Katechizmu prawem zagrożonego człowieka. W przypadku jednak, gdy zagrożone jest życie drugiej osoby, dobro wspólne rodziny lub państwa, obrona taka staje się nie tylko prawem ale również „poważnym obowiąz­kiem” tego, kto jest odpowiedzialny za te wartości. Szczególnie ważne jest to ostatnie stwierdzenie przyznające prawo i obowiązek władzy państwowej obrony życia i dobra wspólnego. W ten sposób Katechizm nawiązuje do tradycyjnej nauki Kościoła i uznaje, że w przypadku zagrożenia tych dóbr, prawowita władza może i powinna unieszkodliwić napastnika oraz wymierzyć mu karę odpowiednią do ciężaru przestępstwa, „nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi”.

Aby skuteczna, uprawniona obrona osób i społeczności, implikująca zabójstwo napastnika i karę śmierci była dopuszczalna, muszą zachodzić dwa podstawowe warunki. Najpierw zabójstwo niesprawiedliwego napastnika musi być wtórnym, niezamierzonym skutkiem działania. Pierwszym, zamierzonym skutkiem działania zaś ma być ochrona należnych praw, w tym przede wszystkim prawa do życia. Drugim koniecznym warunkiem jest nieodzowność takiego działania. Warunek ten może być spełniony tylko wtedy, gdy zabójstwo napastnika lub kara śmierci są jedynymi dostępnymi środkami obrony życia lub ochrony dobra wspólnego. „Jeśli środki bezkrwawe wystarczą do obrony życia ludzkiego przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż są bardziej zgodne z kon­kretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej”. Dodajmy, że w myśl Katechizmu kara śmierci może być brana pod uwagę wyłącznie „w przypadkach najwyższej wagi”.

Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae  podejmuje uzasadnienie katechizmowe mówiące o dopuszczalności stosowania kary śmierci w przypadku „absolutnej konieczności”. Przyjmując tradycyjną naukę Kościoła na temat kary głównej papież dodaje, że „dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a może już nie zdarzają się wcale”. Podniesiona przez Jana Pawła II wątpliwość, czy dzisiaj zachodzą warunki usprawiedliwiające praktykę kary śmierci nie oznacza jej całkowitego odrzucenia. Papież bowiem nie podważa samej zasady kary głównej. Zwraca jedynie uwagę na zachodzące zmiany w organizacji społeczeństwa, które sprawiają że kara ta przestaje być „absolutną koniecznością”. Trzeba jednak zauważyć, że organizacja instytucji penitencjarnych jest rzeczy­wistością dynamiczną zmienną. Podlega ona takim czynnikom jak kultura, poziom rozwoju gospodarczego i społecznego, moralność. Dlatego istotne różnice w tej organizacji mogą zachodzić nie tylko pomiędzy poszczególnymi krajami, ale także w tym samym społeczeństwie na przestrzeni czasu. Biorąc to pod uwagę trzeba dojść do wniosku, że wypowiedzi prasowe zawierające przekonanie o zdecydowanym odrzuceniu przez encyklikę kary śmierci nie mają wystarczających podstaw.

Kara śmierci w nauczaniu Magisterium Kościoła

Dopuszczalność kary śmierci nie należy do tych tematów, którym Magisterium Kościoła poświęcało wiele uwagi w przeszłości. Najbardziej znana jest wypowiedź Innocentego III z roku 1208 w wyznaniu wiary przeznaczonym dla Waldensów. Czytamy tam następujące słowa: „Przyjmujemy, że władza świecka może stosować karę śmierci bez grzechu śmiertelnego, pod warunkiem oczywiście, że stosując tę karę nie postępuje z nienawiścią lecz ze sprawiedliwością nie w sposób nieroztropny, lecz po uważnym namyśle”.

Papież Pius XII w przemówieniu wygłoszonym 14 września 1952 roku stwierdza: „Jeśli chodzi o egzekucję skazanego na śmierć, państwo nie rozporządza prawem osoby do życia. W takim wypadku władza publiczna ogranicza się do pozbawienia skazanego wartości życia i jako zadośćuczynienie za jego winy, przez które on sam już się prawa do życia pozbawił”.

Przytoczone wypowiedzi papieży odzwierciedlają stanowisko Kościoła, którego nauczanie zwyczajne, np. w aprobowanych i roz­prowadzanych katechizmach, deklarowało godziwość kary śmierci. W nauczaniu Kościoła była przyjmowana powszechnie za św. Tomaszem z Akwinu zasada, że władza państwowa ma prawo karać śmiercią wielkie przestępstwa. Ta nauka o godziwości kary śmierci uznawanej przez Magisterium Kościoła nie została poddana rewizji mimo podnoszonych zarzutów przeciwko niej. Trzeba jednak zauważyć, że postawa Kościoła wobec kary głównej jest bardziej jej tolerowaniem niż promocją. Ukazywana jest ona jako konieczność, a nie właściwe i godne stosowania rozwiązanie.

Argumentów uzasadniających godziwość kary śmierci dostarczył Tomasz z Akwinu. Punktem wyjścia dla jego rozważań było stwierdzenie prawa każdego człowieka do samoobrony, której ostatecznym chociaż wtórnym następstwem może być zabójstwo napastnika. W Sumie Teologicznej czytamy: „Ta sama czynność może mieć dwa skutki, w tym jeden zamierzony a drugi nie zamierzony. Otóż zróżnicowanie czynności moralnych zależy od tego, co się zamierza, a nie od tego, co jest wbrew zamierzeniu, gdyż to jest dla nich czymś przygodnym. Z samoobrony zaś może wyniknąć dwojaki skutek: zachowanie własnego życia oraz zabicie napastnika. Tak więc czynności, w których się zmierza do ocalenia własnego życia, nie są wzbronione, gdyż dla każdego jestestwa jest rzeczą naturalną by w miarę możności broniło swego życia. Może się jednak zdarzyć, że czyn pochodzący z dobrego zamiaru, będzie niedozwolony, a mianowicie gdy będzie niewspółmierny z celem. Jeśli więc ktoś w obronie własnej używa większego gwałtu niż trzeba, będzie to niedozwolone. Dozwolona jest natomiast samoobrona, w której ktoś w sposób umiarkowany odpiera gwałt, gdyż wolno siłę odeprzeć siłą jak mówi prawo, w miarę konieczności niezawinionej obrony.”

Kara śmierci w Piśmie Świętym

Wprowadzenie określonych form kary śmierci do Starego Testamentu trzeba rozumieć jako humanizowanie powszechnie stosowanej prywatnej lub szczepowej zemsty przez przekazanie sądownictwa osobom sprawującym władzę. ST ogranicza karę śmierci do najcięższych, szczególnie szkodliwych przestępstw przeciwko społeczności. I tak w Izraelu karano śmiercią, zwykle przez kamienowanie, wykroczenia przeciwko życiu ludzkiemu, przeciwko czci prawdziwego Boga  oraz czyny skierowane przeciwko rodzinie i porządkowi seksualnemu.

Celem kary śmierci w ST było wyrównanie dokonanej niesprawiedliwości w myśl zasady talionu „oko za oko, ząb za ząb” oraz odstraszenie potencjalnych przestępców.

Znaczącą rolę odgrywało również uzasadnienie religijne. Izrael uważał siebie za społeczność będącą własnością Boga. Czyny sprzeciwiające się Jego woli, szczególnie idololatria i wykroczenia przeciwko życiu (zabójstwo oraz wykroczenia seksualne) były świętokradztwem, plamiły świętość Ludu Wybranego i zbliżały go do sposobu życia pogan. Czyny takie zagrażały również istnieniu i pomyślności społeczności Izraela. Dlatego osoba dopuszczająca się ich winna być wyłączona ze społeczności Izraela i surowo ukarana.

Nowy Testament (NT) nie porusza wprost tematu kary śmierci. Niekiedy usiłuje się doszukiwać jej aprobaty w Liście św. Pawła do Rzymian. Wypowiedź ta jednak nie odnosi się ściśle do kary śmierci, ma raczej na względzie ogólny stosunek chrześcijan do władzy państwowej. W aprobacie władzy państwowej i jej „karzącego miecza” należy dostrzegać określony fakt, a nie formalną i wyraźną zasadę uznającą godziwość kary śmierci.

W NT trudno jest również doszukać się wyraźnego odrzucenia kary śmierci. Przebaczenie przez Jezusa kobiecie cudzołożnej, skazanej na ukamienowanie, zakaz obrony przy pomocy miecza w Ogrodzie Oliwnym  i wezwanie św Pawła, aby pozostawiać Bogu wymierzanie sprawiedliwości  nie dają podstawy do twierdzenia o jednoznacznym potępieniu kary śmierci. Trzeba zatem przyjąć, że w NT nie ma ani aprobaty, ani dezaprobaty kary śmierci. Jednak duch Ewangelii z pewnością bliższy jest wyrozumiałości i miłosierdziu względem bliźnich, także wtedy, gdy są winni, niż surowej sprawiedliwości.

Do łagodnej postawy względem przestępców zachęcają niektóre wypowiedzi takich ojców Kościoła jak Tertulian, Minuncjusz Feliks, Hipolit, Laktancjusz. Odzwierciedlają one przekonania tych ojców, którzy głoszą, że zakaz zamachu na życie ludzkie obowiązuje również sprawujących władzę. Św. Augustyn, chociaż przyznaje władzy państwowej prawo karania śmiercią to jednak domaga się łagodzenia tej praktyki przez interwencję biskupa.