Archive for the ‘Śmierć i umieranie’ Category

Socjologiczno-historyczny aspekt samobójstwa i uwarunkowania samobójstw

Stosunek do samobójstw w historii jak też i współcześnie jest bardzo różny. W krajach wschodnich (Chiny, szczególnie Japonia) samobójstwo jest bardzo rozpowszechnione i uprawomocnione. W przekonaniu tamtejszej ludności człowiek ma prawo w niektórych sytuacjach wybrać ten rodzaj śmierci, aby rozwiązać stojące przed nim problemy. Może, a nawet powinien to uczynić dla dobra rodziny, grupy społecznej, czy państwa. W kręgu europejskim poglądy na to zagadnienie były i są bardzo różne. Sokrates, Arystoteles i Platon byli przeciwnikami samobójstwa. Platonowi przypisuje się następujące zdanie: „Kto zabija najbliższą sobie istotę i najmilszą tj. siebie, winien być pochowany bez rozgłosu”. Inaczej oceniali samobójstwo Seneka i stoicy. Dla nich śmierć przez samobójstwo była wyzwoleniem od otaczającego zewsząd zła i dla­tego było przez nich akceptowane. Mimo negatywnej oceny samo­bójstwa przez wielu wybitnych filozofów, którzy dopuszczali jednak szereg wyjątków, samobójstwo w starożytności było bardzo rozpo­wszechnione. Dopiero chrześcijaństwo wniosło nowe, radykalne spojrzenie. Wyrazem tego jest wypowiedź Augustyna, według której samobójstwo jest aktem absolutnie i w każdym wypadku zakazanym. Nie ma takiej sytuacji, która by dopuszczała tę formę śmierci, nawet dla uniknięcia grzechu lub dla połączenia się z Chrystusem.

  • Uwarunkowania samobójstw

Każde samobójstwo i każdy samobójca jest tajemnicą. Można jednak wskazać kilka głównych przyczyn, które najczęściej stoją u podstaw samobójczej decyzji. Są to:

  1. nawracająca depresja psychiczna;
  2. pozostałe choroby psychiczne (szczególnie schizofrenia);
  3. prześladowania z powodów rasowych, religijnych, seksualnych i politycznych;
  4. uciekinierzy;
  5. alkoholicy i inni uzależnieni;
  6. sprawcy przestępstw kryminalnych;
  7. chronicznie i nieuleczalnie chorzy;
  8. problemy starości, emerytura i samotność, które towarzyszą tej kategorii ludziom;
  9. problemy uczuciowe, zawody miłosne, kryzys małżeński;
  10. trudna sytuacja materialna.

Samobójstwo

Rozwój nie jest jedyną możliwością stojącą przed człowiekiem. Nieustanna przemiana w życiu ludzkim może dokonywać się nie tylko na lepsze, ale także na gorsze. Przed człowiekiem stoi zawsze niebezpieczeństwo dewiacji, degeneracji a nawet destrukcji. E. Fromm podjął w połowie lat sześćdziesiątych badania na temat destrukcji i autodestrukcji. Impulsem do tego typu badań była narastająca przemoc i agresja tak w poszczególnych krajach, jak też w skali międzynarodowej. Punktem wyjścia dla niego było przekonanie, że zachowania agresywne, destrukcyjne i sadystyczne człowieka są zakorzenione w instynkcie wrodzonym. Było to zgodne z założeniami Z. Freuda, który już w latach dwudziestych poddał rewizji swoje twierdzenia o popędzie seksualnym i sformułował nową teorię, według której namiętność destrukcji (instynkt śmierci) jest tak samo potężna jak namiętność miłości (instynkt życia). Po kilku latach badań, E. Fromm doszedł jednakże do przekonania, że jego założenie było fałszywe. Ponieważ stopień destrukcji ludzkiej rośnie w miarę rozwoju cywilizacyjnego, można stąd wyciągnąć wniosek, że agresja człowieka nie wynika z racji biologicznych czy ekonomicznych. Człowiek nie zabija drugiego człowieka, aby, podobnie jak dzieje się to w świecie zwierząt, zdobyć więcej środków do życia i w ten sposób zabezpieczyć sobie własną egzystencję. Postawa destrukcyjna człowieka zakorzeniona jest w jego charakterze i dlatego jest to niejednokrotnie zakorzenienie trwalsze i mocniejsze od zakorzenienia w instynktach wrodzonych. Człowiek nie dlatego jest agresywny, ponieważ w ten sposób może zapewnić sobie przetrwanie. Człowiek jest agresywny, ponieważ czerpie stąd satysfakcję psychiczną. Człowiek jest istotą szukającą nieustannie celów dla swojego życia, szuka elementu dramatycznego, ekscytacji. Jeżeli nie uda mu się znaleźć takiego celu na poziomie wyższym, celu, który by go pochłaniał i wyczerpywał jego możliwości twórcze, znajduje taki cel i sposób uszczęśliwiania siebie na poziomie niższym, tworzy dla siebie dramat zniszczenia. Powstającą w nim agresję kieruje ku sobie lub ku innym.

Istnieje wiele sposobów wyrażania agresji i autoagresji. Akty przemocy dokonywane wobec innych osób ścigane są przez prawo. W przypadku autoagresji można liczyć wyłącznie na interwencję życzliwych sobie, kierowanych miłością ludzi. Niestety, nawet najbardziej kochającym osobom nie zawsze udaje się pomóc tym, którzy podejmują akty autodestrukcji. Tak jest w przypadkach toksykomanii, tak bywa również w najbardziej dramatycznej formie autodestrukcji, którą jest samobójstwo.

Samobójstwo, czyli zamach na własne życie może mieć różne formy. Najczęściej rozróżnia się samobójstwo bezpośrednie i poś­rednie. Samobójstwo bezpośrednie jest dobrowolnym i świadomym pozbawieniem się życia. Może być ono czynne, gdy dokonywane jest przez wykonany akt, albo też bierne, gdy śmierć jest następ­stwem zaniechania czynności koniecznych do życia (głodówka, odmówienie przyjęcia lekarstw, lub leczenia koniecznego do zachowania życia). Samobójstwo pośrednie zachodzi wtedy, gdy śmierć nie jest wynikiem bezpośredniej czynności samobójcy, ale konsekwencją pośrednią jego czynności, która jest zamierzona.

A co zrobić w przypadku, gdy przerwania ciąży domagają się tzw. wskazania lekarskie?

Najtrudniejszy problem związany z przerywaniem ciąży zachodzi wtedy, gdy zabiegu tego domaga się lekarz w imię ratowania życia matki. Chodzi tu o takie przypadki, jak ciąża pozamaciczna, czy zatrucie ciążowe. Argument ten jest jednak często nadużywany, ponieważ prawdziwych wskazań lekarskich do przerwania ciąży jest mało.

Etyka chrześcijańska nie broni korzystania z osiągnięć medycyny, co więcej, zobowiązuje nawet do troski o zdrowie i życie. Zwraca ona jednak uwagę na to, że w przypadku kobiety ciężarnej nie należy ani kosztem życia matki ratować życia dziecka, ani kosztem życia dziecka ratować życie matki. Lekarz powinien leczyć tak matkę, jak i dziecko. Obydwie osoby należy traktować jako równowartościowe.

Jak należy jednak postąpić w przypadku, gdy kobieta w ciąży zachoruje? Istnieją w tym względzie dwa przypadki. Pierwszy przypadek zachodzi wtedy, gdy leczenie grozi poronieniem. W przy­padku choroby kobiety ciężarnej, można wykonywać konieczne zabiegi lekarskie, nawet zagrażające niezamierzonym poronieniem. Obowiązuje wtedy zasada o podwójnym skutku. Może się zdarzyć, że lekarz ratując matkę nieumyślnie spowoduje poronienie. Przypadek drugi zachodzi wtedy, gdy tzw. wskazania lekarskie domagają się wprost usunięcia płodu. Z moralnego punktu widzenia jest to niedopuszczalne.

Trzeba w tym miejscu zauważyć, że argument tzw. wskazań lekarskich bywa nadużywany. Lekarze nie rzadko mylą się przy stawianiu diagnozy, ulegają panującym modom i opiniom. W na­szym kraju żyje wielu ludzi, których życie lekarze przekreślili w okresie prenatalnym. Współczesna medycyna posiada coraz większe możliwości, pozwalające uratować tak zagrożone dziecko jak i matkę. Niestety, środki masowego przekazu nadają rozgłos zagrożeniom związanym z ciążą, przemilczają natomiast tragiczne skutki organiczne i psychiczne aborcji.

Przerywanie ciąży – argumenty

  • Legalizacja przerywania ciąży eliminuje praktyki nielegalne, dokonywane potajemnie, w niehigienicznych warunkach, co szczególnie jest ważne dla kobiet ubogich, które nie mogą sobie pozwolić na duże sumy pieniężne, aby opłacić lekarzy uprawiających potajemnie ten proceder. Legalizacja aborcji prowadzi do jej ograniczenia.

Doświadczenie uczy, że legalizacja aborcji wcale nie eliminuje praktyk nielegalnych, a już żadną miarą nie zmniejsza ich liczby. Dowodem na to jest sytuacja polska. Po legalizacji aborcji w roku 1956 wzrosła ilość zabiegów w prywatnych gabinetach, jak również wzrosła ogólna ilość zabiegów. Legalizacja ustawy o przerywaniu ciąży tak sprzyja ubogim, jak sprzyjałoby im rozdawanie alkoholu lub narkotyków Bogatszym jest zawsze łatwiej popełniać prze­stępstwa, ponieważ dysponują większymi środkami finansowymi.

Nie oznacza to jednak, że dla równości, należy ułatwiać popełnianie przestępstw mniej zamożnym.

 

  • Po co mają żyć dzieci niechciane?

 

Uczucia ludzkie bywają zmienne. Wiele dzieci początkowo niechcianych, po upływie czasu otaczanych jest czułością. Bywają też przypadki odwrotne. Ponadto powszechnie wiadomo, że upragnione i rozpieszczane jedynaki bywają źle przygotowywane do życia i niejednokrotnie są bardzo nieszczęśliwie. Amerykańskie badania wykazały, że 90% dzieci maltretowanych pochodzi z ciąży zaplanowanych. Przede wszystkim jednak nie można zgodzić się na przyjęcie zasady w życiu społecznym, że aktualne nastawienie emocjonalne może zadecydować o cudzym życiu. Nawet największa nienawiść nie upoważnia nikogo do zabójstwa swojego przeciwnika. W przypadku pojawienia się uczuć negatywnych w stosunku do danej osoby trzeba starać się o zmianę tych uczuć, a nie o wyeli­minowanie nielubianej osoby.

  • A jeżeli ciąża jest owocem gwałtu?

 

Prawdopodobieństwo jest tu bardzo małe, ponieważ kobiety rzadko zachodzą w ciążę, która byłaby spowodowana gwałtem. Badania w Stanach Zjednoczonych wykazały, że na 300 przypadków gwałtu, nie było ani jednej ciąży. Gdyby jednak na skutek gwałtu poczęło się dziecko, należy je potraktować tak samo jak dziecko podrzucone, które też po jego znalezieniu nie jest mordowane.

  • A jeżeli będzie to dziecko upośledzone?

 

Istnieje wiele głęboko upośledzonych dzieci, których jednak nikt nie zabija (z wyjątkiem niektórych wynaturzonych społeczeństw), mimo że opieka nad tymi dziećmi kosztuje ogromnie dużo. Dlaczego zatem zabijać dziecko, które nie wiadomo, czy będzie upośledzone ? Trzeba jasno postawić sprawę, że centralną wartością w świecie ludzkim jest człowiek. I tej wartości nie wolno niszczyć za żadną cenę. Podważenie tej wartości uderza w podstawy naszej kultury.

 

Mówiąc o tym, że nieludzką jest rzeczą pozwalać żyć dzieciom upośledzonym, przyjmuje się założenie, że człowiek upośledzony jest nieszczęśliwy. Tymczasem żaden upośledzony człowiek nie chce umierać. Może on tak samo cieszyć się życiem, jak czyni to człowiek wyjątkowo uzdolniony, a nawet bardziej od niego.

Główne argumenty zwolenników przerywania ciąży

  • Przerwanie ciąży daje szansę kobiecie kierowania swoim losem, uwalniania się od niepotrzebnych ciężarów (kobieta ma przecież prawo do własnego ciała).

Równouprawnienie kobiet jest postulatem słusznym, nie może ono jednak dotyczyć konsekwencji wynikających z odmienności płci. Natura łączy ściślej z dzieckiem kobietę niż mężczyznę. Tego nie da się zmienić. Organizm kobiety jest środowiskiem życia dla poczętego dziecka. Kobieta może się „uwolnić” od dziecka w okresie prenatalnym kosztem jego życia. Nikt jednak nie ma prawa chronić swojej wolności kosztem życia drugiego człowieka. Jest sprawą oczywistą że matka nie może zabić dziecka już urodzonego dla poszerzenia swojej wolności osobistej. Zasada ta musi być zastosowana również do dziecka przed urodzeniem. Jak bowiem wynika to z poprzednich rozważań, różnica między dzieckiem urodzonym i nie narodzonym dotyczy tylko fazy jego rozwoju, a nie człowieczeństwa.

  • Sprzeciw wobec przerywania ciąży nie liczy się z sytuacją demograficzną i kryzysem demograficznym różnych państw.

Na pewno należy wziąć poważnie pod uwagę fakt, że w nie­których ubogich krajach nadmierny przyrost ludności może utrudnić rozwój gospodarczy i społeczny. Kościół aprobuje rozumne i mo­ralne rozwiązywanie tego problemu. Co więcej encyklika Humanae vitae mówi o rodzicielstwie odpowiedzialnym, które zobowiązuje małżonków do powstrzymywania się od prokreacji, jeżeli nie mogą oni zapewnić godnych warunków życia większej liczbie dzieci. Nie można jednak rozwiązywać problemu demograficznego kosztem życia już poczętych istot ludzkich. Polityka państw przeludnionych powinna iść w tym kierunku, aby podnosić świadomość obywateli i uzdalniać ich do świadomego przekazywania życia a nie naprawiać braków odpowiedzialności rodzicielskiej przez zabijanie dzieci nie narodzonych.

Problem przeludnienia nie dotyczy sytuacji w Polsce, ani w Europie, której grozi katastrofa demograficzna spowodowana zbyt małym przyrostem naturalnym a nie nadmiarem ludności. Tendencja ta staje się coraz bardziej tendencją światową. Doniesienia prasowe mówią że w niektórych krajach Afryki i Azji aż 30% ludności zarażonych jest wirusem HIV. Choroba AIDS ogołaca z ludzi całe obszary. W świetle tych danych informacje o przeludnieniu świata muszą być na nowo weryfikowane.

Niebezpieczne konsekwencje wprowadzenia aborcji

Wyrastająca z judeo-chrześcijańskiej tradycji cywilizacja europejska traktuje życie jako najbardziej fundamentalną wartość ludzką. Szacunek dla ludzkiego życia przez całe wieki był symbolem kultury i humanizmu. Naruszenie tej zasady wywołuje protest i obu­rzenie. Z tragicznych doświadczeń II wojny światowej zrodziła się Powszechna Deklaracja Praw Człowieka ONZ. Jej preambuła mówi, że „nieposzanowanie i nieprzestrzeganie praw człowieka doprowadziło do ataków barbarzyństwa, które wstrząsnęły sumieniem ludzkości”. Zaś w artykule trzecim Deklaracja ta głosi, że „każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby”.

Zwolennicy przerywania ciąży zgadzają się, że zabieg interrupcji jest szkodliwy zarówno dla poddającej się mu kobiety, jak również dla społeczeństwa. Wpływa on bowiem niekorzystnie na zdrowie kobiety, rozluźnia rygory życia seksualnego wśród młodzieży, jest przyczyną spadku urodzeń i zmniejszania się prężności demo­graficznej społeczeństwa. Z tych samych powodów państwo powinno walczyć z tą formą regulacji urodzeń. Walka ta jednak nie może dokonywać się, jak twierdzą, przez delegalizację zabiegu, ale poprzez wychowanie seksualne prowadzące do profilaktyki poczęć.

To stanowisko względem przerywania ciąży jest pełne sprzeczności. Z jednej strony istnieje ustawa zezwalająca na przerywanie ciąży, gdy „kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach lub trudnej sytuacji osobistej”, a równocześnie istnieją przepisy prawne mówiące o osobowych prawach dziecka nie narodzonego. Obowiązujący Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy, w art. 75 stanowi: „Można uznać dziecko nawet nie urodzone, jeśli zostało już poczęte”. Co więcej, ta sama Ustawa z dnia 30.08. 1996 roku dopuszczająca przerywanie ciąży stwierdza w Art. 1: „Prawo do życie podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w gra­nicach określonych w ustawie. Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określo­nych w przepisach szczególnych, są zobowiązane do zapewnienia kobietom w ciąży opieki medycznej, socjalnej i prawnej poprzez: opiekę prenatalną nad płodem…”. Mimo to każdego roku w Pols­ce, w społecznych ośrodkach medycznych łącznie z gabinetami zabiegowymi prywatnymi, będzie ginęło wiele tysięcy nie naro­dzonych dzieci. W skali światowej ilość przerwanych ciąży ocenia się na 50-60 milionów rocznie. Wielu mówi zatem o holokauście. Dlatego też koniecznie trzeba zająć stanowisko wobec tego zagadnienia.

Poczęty płód jest osobą a jako osoba ma podstawowe prawo do życia. Prawo to, jako umożliwiające zachowanie innych dóbr, jest podstawowe i najbardziej oczywiste. Dlatego też przerywanie już poczętego życia jest zamachem na prawo osoby do życia. I tego faktu nie może przekreślić żadna ustawa. Był czas, że Murzynom odmawiano praw ludzkich. Jeszcze 6 marca 1857 roku Sąd Najwyższy USA orzekł, że ta warstwa ludności nie uchodzi za ludzi w świetle amerykańskiej konstytucji. Ale werdykt sądu nie przekreślił ludzkich praw ludności kolorowej Stanów Zjedno­czonych. Podobnie nie może przekreślić prawa do życia żadna ustawa sądowa. Ustawa taka będzie kiedyś powodem do wstydu dla jej twórców.

Osoba istnieje od chwili poczęcia

Na podstawie danych dostarczonych przez nauki biologiczne, szczególnie przez embriologię, bezpodstawne jest twierdzenie, że dziecko nie narodzone jest częścią organizmu matki lub też staje się człowiekiem po przekroczeniu odpowiedniego progu rozwojowego. Dlatego też zwolennicy aborcji starają się znaleźć inne argumenty dające teoretyczną podstawę do zabijania nie narodzonych dzieci. Starają się oni dowieść, że chociaż nie narodzone dziecko jest istotą ludzką to jednak nie jest osobą i dlatego nie ma prawa do życia. Prawo to dziecko nabywa wtedy, gdy spełnia wymogi odpowiedniego kryterium personalizacji, a więc z chwilą gdy spełnia określone warunki pozwalające uznać je za osobę.

  • Osoba ludzka istnieje niezależnie od jej aktualnych możliwości

Zwolennicy aborcji przyznają że prawo do życia danego człowieka zależy od tego, czy jest on osobą. Od razu jednak dodają że o tym, czy dany człowiek jest osobą nie decyduje jego przynależność do gatunku homo sapiens. Osobą bowiem, jak twierdzą nikt się nie rodzi, osobą nikt nie jest raz na zawsze. Osobą człowiek się staje i osobą się bywa. O tym, czy dany człowiek jest osobą decyduje według H. T. Engelhardta, czołowego przedstawiciela tego kierunku myślowego, jego zdolność do autonomii, czyli faktyczna świadomość i umiejętność posługiwania się rozumem. Nie wystarczy zatem, że dana jednostka ludzka ma potencjalne możliwości bycia rozumną i wolną. Kryterium decydującym o byciu osobą a w konsekwencji także o prawie do życia stanowi faktyczna zdolność do korzystania z nich. W tej sytuacji osobnicy niezdolni do używania rozumu i nieświadomi osobami nie są. Nie mają też oni prawa do życia.

H.T. Engelhardt rozróżnia śmierć organizmu od śmierci osoby. Osoba, według niego, umiera o wiele wcześniej, niż organizm. Oznacza to, że osoba umiera wtedy, gdy kończą się rozumne funkcje ciała, gdy zanika świadomość, gdy człowiek nie jest już autonomiczny. Autor jest świadomy, że jego teorie są sprzeczne z nie­którymi religijnymi i kulturalnymi środowiskami, które domagają się respektowania praw człowieka a zatem i ludzkiego życia tak długo, dopóki istnieje życie biologiczne człowieka, niezależnie od jego ludzkich funkcji.

Koncepcję Engelhadrta przyznającą osobowy status jedynie ludziom aktualnie świadomym i autonomicznym można by sprowa­dzić do absurdu wskazując, że z tej kategorii wykluczeni są również osobnicy śpiący, przeżywający zaburzenia świadomości pod wpły­wem narkotyków, chorzy itd. Problem jednak polega na tym, że koncepcja ta jest poważnie traktowana przez określone środowiska opiniotwórcze, które przyczyniają się do jej rozpowszechniania i przyjmowania. Ich przedstawiciele odcinają się co prawda od radykalnego stanowiska, że tylko człowiek aktualnie świadomy jest osobą i ma prawo do życia. Są skłonni przyjąć tezę, że życie prawdziwie ludzkie jest prawdopodobnie wszędzie tam, gdzie istnieje człowiek. Podważają jednak zasadę, że życie prawdziwie ludzkie zaczyna się w chwili poczęcia i otwierają w ten sposób drzwi aborcji. Tymczasem trudno zaprzeczyć danym embriologii i genetyki, że połączenie gamet żeńskiej i męskiej w chwili za­płodnienia jest najważniejszym i decydującym momentem za­istnienia nowej istoty ludzkiej, która rozpoczyna w ten sposób swój życiowy cykl. To jest ten skok jakościowy, dzięki któremu powstaje człowiek i osoba ludzka zarazem. Wszystko, co nastąpi później jest konsekwencją tego pierwszego wydarzenia.

  • Osoba ludzka istnieje niezależnie od społecznej akceptacji

Inną próbą tworzenia teoretycznych podstaw zabijania dzieci tak narodzonych jak i nie narodzonych jest usiłowanie wprowadzenia tzw. społecznego kryterium personalizacji. Zwolennicy tego stanowiska wychodzą ze słusznego założenia, że człowiek jako osoba jest istotą społeczną. Ten społeczny charakter osoby rozumieją jednak oni nie jako potencjalną możliwość nawiązywania inter­personalnych relacji, ale jako „przyjęcie” do społeczności i udział w niej. Dziecko, według nich, nie jest osobą ani przed urodzeniem, ani po urodzeniu. Dziecko osobą się dopiero staje wtedy, gdy jest „przyjęte” do społeczności przez innych jej członków, szczególnie przez jego matkę. Pogląd ten już w roku 1971 szerzyła grupa teologów protestanckich. Proponowali oni, aby dopuszczać na świat jedynie te dzieci, które są chciane i zostaną przyjęte przez rodziców i społeczeństwo. Tylko te dzieci bowiem otrzymują ludzki status. Omawiane tu stanowisko proaborcyjne zamieniło kryterium biologiczne hominizacji na kryterium społeczne personalizacji. Cel tych zabiegów jest jednak ten sam. Chodzi o umożliwienie dokonywania aborcji a nawet, jeżeli będzie to potrzebne, zabijanie dzieci narodzonych, szczególnie upośledzonych lub niechcianych. Błąd tego stanowiska polega na tym, że uznaje ono za kryterium personalizacji człowieka jego społeczną akceptację. Tymczasem istota ludzka jest osobą niezależnie od sądów i uczuć innych ludzi. Istota ludzka jest osobą ze względu na przynależne jej konstytutywne cechy rozumności i wolności. Te zaś cechy każdy człowiek ma wrodzone, niezależnie od jakichkolwiek ludzkich opinii.

Człowiek istnieje od chwili poczęcia

Niektórzy zwolennicy aborcji przyznają że życie ludzkie jest życiem istoty wyposażonej w rozum i wolną wolę i posiadającej z tej racji godność osobową która nie pozwala jej zredukować do poziomu roślin i zwierząt. Człowiek wyrasta ponad wszystkie istoty żywe, jest on bowiem ich ośrodkiem i szczytem. Przyjmując tę zasadę dodają oni jednak równocześnie, że nienaruszalne jest życie osoby ludzkiej. Nie każda jednak forma życia ludzkiego jest, według nich, życiem ludzkim i osobowym. Dlatego też w dyskusji o aborcji podstawowym problemem jest określenie początku istnienia czło­wieka i ludzkiej osoby.

Niektórzy zwolennicy aborcji dostrzegają tak wielką różnicę pomiędzy życiem dziecka narodzonego i nie narodzonym, że nazywają ją „różnicą antropologiczną”. Człowiekiem, według nich, staje się dopiero dziecko narodzone. Dopiero po przyjściu na świat nabywa ono chronione przez społeczeństwo prawo do życia. Jak długo jednak przebywa w łonie swojej matki, prawa takiego nie ma. Stanowi ono bowiem nie samodzielną istotę ludzką ale jest częścią organizmu matki. Dlatego też, zgodnie z ich opinią matka może dowolnie decydować jego losie. Może je urodzić lub zabić.

To dość rozpowszechnione współcześnie stanowisko pozbawione jest przekonujących argumentów i nie da się go się obronić w świetle danych współczesnej nauki. Fakty bowiem przemawiają przeciwko niemu. „Od momentu, w którym jajo zostaje zapłodnione, rozpoczyna się życie, które nie jest życiem ojca lub matki, lecz nowej istoty ludzkiej rozwijającej się niezależnie od nich. Nie stałaby się ona nigdy istotą ludzką jeśliby nią nie była od samego początku. Do tej tezy oczywistej, zawsze przyjmowanej (…), współczesna wiedza genetyczna dostarcza cennego potwierdzenia. Wykazała ona, że od pierwszej chwili ma ustalony program tego, czym będzie ta istota żyjąca: człowiekiem, tym człowiekiem – konkretnym ze swymi cechami charakterystycznymi już dobrze określonymi. Od momentu zapłodnienia rozpoczyna się historia życia ludzkiego, którego każda z różnych zdolności wymaga czasu dla swego rozwoju i działania. Nauka ta pozostaje w mocy i została nadto potwierdzona przez najnowsze zdobycze ludzkiej biologii, która uznaje, że w zygocie powstałej z zapłodnienia tworzy się tożsamość biologiczna nowej jednostki ludzkiej”.

Bezpodstawność twierdzenia o „różnicy antropologicznej” przed i po urodzeniu dziecka jest dość oczywista. Trudno bowiem wyjaś­nić, dlaczego trzeba przyznać nienaruszalne prawo do życia wcześ­niakowi, który urodził się po 7 miesiącach ciąży i przygotowuje się do samodzielnego życia w inkubatorze szpitalnym, wolno go natomiast zabić, gdyby zgodnie z biologią rozwijał się przez dalsze dwa miesiące w łonie swojej matki. Przecież tu chodzi o takie samo dziecko. Czy wolno więc je karać śmiercią za to, że rozwija się zgodnie z naturą?

Brak podstaw do uzasadnienia „różnicy antropologicznej” między życiem ludzkim narodzonym i nie narodzonym skłania zwolenników aborcji do poszukiwania innego, niż poród, biologicznego kryterium hominizacji. Dostrzegają je w charakterystycznej dla człowieka aktywności mózgu. Stanowisko to wychodzi z założenia, że tak jak śmierć człowieka dokonuje się z chwilą ustania czynności mózgowych, tak również życie specyficznie ludzkie rozpoczyna się z chwilą zapoczątkowania tych czynności. Te zaś pojawiają się dopiero wtedy, gdy dochodzi połączenia poszczególnych komórek nerwowych, utworzenia tzw. synaps, co jest możliwe nie wcześniej niż po 70 dniach od zapłodnienia. I to ma być ten decydujący moment, w którym embrion biologicznie staje się człowiekiem. Od tego dnia należy mu zapewnić ochronę prawną.

Trzeba przyznać, że z medycznego punktu widzenia aktywność mózgowa jest objawem życia. Bez tej aktywności człowiek nie może funkcjonować, ponieważ mózg koordynuje pracę wszystkich elementów organizmu tworząc z nich jedną całość, którą stanowi żywy człowiek. Jest to jednak prawda dotycząca człowieka dorosłe­go, którego czynności organiczne zamierają na końcu cyklu życio­wego. Nie odnosi się zaś to do początku cyklu życiowego, kiedy mózg nie jest jeszcze ukształtowany. Wtedy wszystkie części embrionu i jego czynności są jednoczone, organizowane i koordy­nowane przez inne centrum niż mózg, przez genom danego człowieka.

Nie ma zatem podstaw do odmawiania nie narodzonemu dziecku statusu człowieka. Nie ma bowiem istotnej różnicy między zygotą, embrionem, płodem a dzieckiem narodzonym. W procesie rozwojowym zapłodnionej komórki jajowej nie ma wydarzenia, które mogłoby stanowić wyraźny próg hominizacji poczętego osobnika. Jest natomiast stopniowy i ciągły rozwój człowieka, który kierowany jest nie przez organizm matki, ale przez własny kod genetyczny. Ta autonomia rozwoju embrionu udowodniona została ostatecznie przez zapłodnienie w probówce, poza organizmem matki. Okazuje się bowiem, że zarodek ludzki, nawet pozbawiony środowiska macicy, jest zdolny do samoistnego rozwoju, gdy tylko ma do tego elementarne warunki: temperaturę i odpowiednie pożywienie. Życie osoby ludzkiej stanowi jedną nieprzerwaną całość, którą da się podzielić na różne fazy. Embrion, płód, dziecko, osoba dorosła i starzec jest to wciąż ta sama osoba. Inne jest tylko jej stadium rozwojowe.

„Renomowani embriolodzy już przeszło 20 lat temu uznali mówienie o stającym się życiu za błędne i w błąd wprowadzające, albowiem embrion (ludzki) nie staje się człowiekiem, ale już (jest) człowiekiem i nie rozwija się na człowieka, lecz jako człowiek, jak to dobitnie podkreślał nestor embriologii niemieckiej Erich Blechschmidt”. Mimo to, dalej mówi się o życiu przed urodzeniem i po urodzeniu sugerując, że chodzi tu o coś zasadniczo różnego. Tymczasem nie ma podstaw naukowych do takich wypowiedzi.

Życie ludzkie jest bardziej wartościowe od życia roślin i zwierząt

Australijski etyk P. Singer uważa, że uprzywilejowanie gatunku ludzkiego w stosunku do innych gatunków istot żywych stanowi przedłużenie dyskryminacji rasowej i płciowej. Tę formę dyskryminacji nazywa on specjecyzmem (species – gatunek). Dyskryminacja ta jest, według niego, nieuzasadniona. Dlatego domaga się on uznania, że życie ludzkie jest tak samo wartościowe jak każda inna forma życia biologicznego. Jedynym wyróżnikiem wskazującym na jego wartość jest jego wkład do ogólnej sumy rozwoju i szczęścia ludzkości.

Koncepcja ta jest niespójna sama w sobie. Z jednej strony bowiem podkreśla równość wszystkich gatunków istot żywych, neguje osobowy charakter bytu ludzkiego, odmienność natury człowieka od innych stworzeń, z drugiej zaś strony uważa szczęście ludzkości za kryterium wartości życia poszczególnych osobników. Skoro P. Singer twierdzi, że wszystkie istoty żywe mają jednakowe prawo do życia, to dlaczego przyjmuje on utylitarystyczne kryterium prawa do życia przyznające je jedynie tym osobnikom, których życie jest użyteczne dla społeczności ludzkiej? Utylitarystyczna koncepcja P. Singera przyznająca prawo do życia wyłącznie osobnikom społecznie użytecznym jest niebezpieczna nie tylko dla nie narodzonych i upośledzonych dzieci. Stosunkowo łatwo może być ona przeniesiona na takie grupy społeczne jak renciści, emeryci, czy nawet bezrobotni. Wszyscy oni bowiem mogą być potraktowani jako „nieużyteczni” ze społecznego punktu widzenia.

Utylitarystyczna tendencja Singera nie da się pogodzić z chrześ­cijańską koncepcją człowieka i życia. Sprzeciwia się ona również humanistycznej tradycji europejskiej kultury. Użytkowe traktowanie ludzkiego życie i jego wartościowanie wyłącznie w aspekcie przydatności społecznej, sprowadza człowieka do roli instrumentu. Odbiera mu prawo bycia traktowanym zawsze i wszędzie jako ośrodek i cel wszelkich działań.

Ochrona ludzkiego życia jest konieczna nie tylko dlatego, że człowiek należy do określonego gatunku biologicznego. Racja wyższości ludzkiego życia polega na tym, że jest to życie osoby, zdolnej do refleksji nad kondycją życia w ogóle. Tylko osoba ludzka, ze względu na swoją racjonalność jest zdolna pokierować bezpiecznie rozwojem świata i wziąć za niego odpowiedzialność. Tylko człowiek, ze względu na swoje cechy osobowe potrafi zastanawiać się na wykorzystywaniem zwierząt i ludzi do badań eksperymentalnych. Tylko człowiek może obronić siebie i zwierzę przed zniszczeniem, dlatego należy mu się pierwszeństwo w sto­sunku do zwierzęcia. Ponieważ zaś cechy osobowe, przynajmniej potencjalnie, posiada każdy przedstawiciel gatunku ludzkiego, dlatego uzasadniony jest jego prymat w świecie istot żyjących.

Człowiek jako osoba ma określoną strukturę cielesną i duchową Jest rozumny i wolny, kieruje się w działaniu sumieniem a nie tylko instynktami. Posiada on z tej racji swoiste dostojeństwo i godność, która domaga się dla niego miłości i szacunku. „Brak tego szacunku prowadzi do relatywizmu i samowoli”. Gwarantowanie prawa do życia każdemu człowiekowi jest wyrazem szacunku dla ludzkiej godności. Teoretyczne podważenie tego prawa spowoduje poczucie zagrożenia indywidualnego. Prawo to bowiem wyznacza granice, których nie wolno przekroczyć przy realizowaniu własnych planów, stoi na straży, aby nie zostały naruszone prawa innych osób.

Teoretyczne naruszenie prawa do życia każdego człowieka niesie ze sobą również niebezpieczne konsekwencje dla całego społe­czeństwa. „Totalitaryzm rodzi się z negacji obiektywnej prawdy; jeżeli nie istnieje prawda transcedentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pełna zasada gwarantująca sprawiedliwe stosunki między ludźmi”. Pojawiające się dziś na nowo różne formy totalitaryzmu wyrastają „z negacji transcendentnej godności osoby ludzkiej, będącej wi­dzialnym obrazem Boga niewidzialnego i właśnie dlatego z samej swej natury podmiotem praw, których nikt nie może naruszać: ani jednostka czy grupa, ani też klasa, naród, czy państwo”.

Argumentacja uzasadniająca antyaborcyjne stanowisko Kościoła

O stanowisku Biblii wobec aborcji świadczy następująca wy­powiedź: „gdy mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną jaką na nich nałoży mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych. Jeżeli zaś ona poniesie jakąś szkodę, wówczas on odda życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec”. Przytoczony fragment Pisma świętego chroni w tym przypadku bardziej kobietę niż dziecko. Nie mniej zawsze obowiązuje zasada „Nie zabijaj”. Dotyczy to również i dziecka nie narodzonego, ponieważ zostało ono stworzone przez Boga. „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie”. Ponadto, czy można mieć wątpliwość, że Jezus mówiący: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy Królestwo Boże”, zgodziłby się dziś na przerywanie ciąży?

Według Jana Pawła II, brak w Biblii bezpośrednich i jedno­znacznych wezwań do ochrony życia u jego początków, zwłaszcza przed narodzeniem trzeba wyjaśnić faktem, „że nawet sama możli­wość działania przeciw życiu, napaści na nie lub wręcz odebrania życia w takich okolicznościach nie mieściła się w pojęciach religijnych i kulturowych Ludu Bożego”. I chociaż nie ma w Biblii negatywnie sformułowanych norm zakazujących aborcji, to jednak Nowy Testament „potwierdza bezwarunkowe uznanie wartości życia od chwili poczęcia”. Jan Paweł II odwołuje się do relacji Ewangelii Łukasza dotyczącej Elżbiety, matki Jana Chrzciciela, która będąc brzemienną „wypowiada swą radość słowami, które wyrażają pochwałę płodności i pełne troski oczekiwanie na nowe życie”.