Biologiczne uwarunkowania uzależnień

Niektórzy autorzy podkreślają znaczenie czynnika biologicznego w powstawaniu uzależnień, szczególnie w przypadkach uzależnienia chemicznego. Twierdzą oni, że u alkoholika, na przykład, następuje pod wpływem wypitego alkoholu poprawa funkcjonowania organiz­mu a w konsekwencji poprawa samopoczucia. Czynnik biologiczny może oznaczać, ich zdaniem, wrodzone, niezidentyfikowane jeszcze do końca zaburzenie przemiany materii będące następstwem odchyleń biochemicznych organizmu, które znika pod wpływem alkoholu, jeżeli organizm się z nim zetknie. Dlatego uważają oni, że picie alkoholu jest zawsze związane z niebezpieczeństwem. Trzeba jednak dodać, że zdaniem zwolenników tej koncepcji, obecność tego biochemicznego czynnika u człowieka zwiększa jedynie ryzyko alkoholizmu, ale nikogo do niego nie predestynuje. Ponadto może on zadziałać tylko wtedy, gdy człowiek znajdzie się w takiej sytuacji psychicznej i kulturowo-społecznej, która sprzyja zakorzenieniu się nałogu.

Na podobną możliwość powstawania uzależnienia narkotycznego wskazuje M. Gossop. Twierdzi on, że odkryto w mózgu człowieka substancję bardzo podobną do morfiny, która osłabia reakcję organizmu na ból i stres. Narkotyki zwane opiatami, zastępują według niego, i potęgują tę naturalną substancję, co wystarczająco tłumaczy stosunkowo łatwe przyzwyczajanie się do nich organiz­mu. Za stałą obecnością czynnika biologicznego w uzależnieniach chemicznych miałyby także przemawiać wyniki badań przeprowadzonych tak na zwierzętach jak też i na ludziach, które wykazują, że kto raz został alkoholikiem lub narkomanem, pozostaje nim do końca życia. Uważa się, że może być to spowodowane zmianami chemicznymi w mózgu. To biologiczne, predysponujące do uzależ­nienia podłoże miałoby być dziedziczone genetycznie. Badania jednak wykazują że 60% uzależnionych chemicznie osób nie miało w rodzinie wcześniejszych lub równoległych przypadków uzależ­nienia.

Najbardziej przemawiającym argumentem za obecnością czyn­nika biologicznego w uzależnieniu chemicznym jest fakt, że posz­czególne osoby w różny sposób reagują na podany im alkohol lub narkotyk. Organizm niektórych ludzi reaguje na substancję odurzają­cą pozytywnie i wykazuje podatność na nią co może być określone jako biologiczny czynnik uzależnienia. M. Gossop osłabia jednak i ten argument przytaczając wyniki wielokrotnie dokonywanych ba­dań, które dowodzą z całą pewnością związku poglądów i oczekiwań osoby stosującej substancje odurzające ze sposobem reagowania ich organizmu po użyciu tych substancji. Dlatego konkluduje on swoje rozważania stwierdzeniem popierającym powszechne doświadczenie a wskazującym na psychologiczną naturę uzależnienia: „Trudno jest wyobrazić sobie bardziej przekonywające zilustrowanie w głównej mierze psychologicznego charakteru uzależnienia niż uzależnienie od placebo”.

Biologiczną naturę uzależnienia chemicznego zdecydowanie odrzuca M. Keller. Omawiając przyczyny alkoholizmu pisze on: „Przyczyną alkoholizmu nie są wywołujące nałóg właściwości alkoholu. Dowodzą tego miliony pijących, którzy nigdy nie stali się alkoholikami. To bolesna, chora potrzeba tych, którzy są psychicznie lub społecznie nieprzystosowani, pcha ich do sięgania po alkohol w takim zakresie, że uczą się alkoholowego sposobu życia i dają się złapać w tę pułapkę. Każdy alkoholizm rozpoczyna się od picia objawowego. Nie wierzę natomiast w tzw. alkoholizm pierwotny, pojawiający się po prostu dlatego, że ktoś tak dużo pije, iż musi stać się ofiarą fizjologicznego uzależnienia. Sądzę, że aby przyjąć taki pogląd, trzeba mocno wierzyć w fizjologiczne skutki substancji chemicznej. Nie jestem do tego stopnia religijny. Łatwiej mi uwie­rzyć w samorództwo. Myślę, że ci, którym brakuje wystarczającej motywacji do picia tak dużo i tak często, żeby zostać alkoholikami, nie będą tego robić. By stać się alkoholikiem, człowiek musi potrzebować alkoholizmu. Musi też żyć w społeczeństwie, które pozwala na dojrzewanie tego procesu”.

Pojawiające się w kontekście powyższych wypowiedzi pytanie, czy uzależnienie jest chorobą czy tylko wyuczonym zachowaniem, stanowi jeden z podstawowych problemów w tej dziedzinie, który nie został dotąd jednoznacznie rozwiązany. Problem jest tym trudniejszy, że posiada on konsekwencje etyczne. Przyjęcie np. koncepcji alkoholizmu jako choroby dostarcza pijącym alibi i zwal­nia ich od odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony trudno jest całkowicie wykluczyć podatność biologiczną ludzi na określone typy uzależnienia, czego dowodzi indywidualny przebieg uzależnień w poszczególnych przypadkach. Praktycznie obowiązuje zasada, że każdy powinien zachowywać się aktywnie w stosunku do swojej osoby i ponosić odpowiedzialność za swój rozwój. Oznacza to, że gdyby nawet istniały osoby bardziej podatne na uzależnienia, nie byłyby one zwolnione z odpowiedzialności moralnej za ich powstawanie. Owszem, byłyby one zobowiązane do większej czujności w tej dziedzinie, podobnie, jak ludzie dziedziczący genetycznie skłonność do zawałów serca powinni stosować bardziej intensywną profilaktykę.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.