Eutanazja sprzeciwia się dobru wspólnemu

We współczesnym świecie narasta przekonanie, że wszystkie decyzje mogą być podejmowane na drodze demokratycznej, przez opowiedzenie się większości społeczeństwa za określonym rozwiązaniem. W ten sposób społeczeństwu przyznawane jest prawo stanowienia o tym, co jest dobre i złe. Dotyczy to także dopuszczalności eutanazji. Ustosunkowując się do tej tendencji trzeba stwierdzić, że demokracja jest wielką wartością, nie jest jednak wartością najwyższą. Wartością podstawową i konieczną demokracji jest godność osoby ludzkiej oraz związane z nią jej niezbywalne prawa, w tym przede wszystkim prawo do życia. Nie można natomiast uznać za podstawę demokracji zmiennej „większości” opinii publicznej. Chociaż więc demokracja służy pokojowi społecznemu, nie spełni ona tego zadania, jeżeli nie będzie uznawała obiektywnej moralności. Nie wolno zapominać o tym, że również w demokracji zwyciężają silniejsi, którzy lepiej potrafią kierować lub manipulować opinią publiczną.

Papież Jan Paweł II przypomina zasadę, że prawo cywilne nie może zastąpić prawa moralnego. Dlatego też prawo cywilne i władza nigdy nie mogą pozwalać na znieważanie osób i łamanie ich podstawowych praw. Jeżeli zaś zdarzy się taka sytuacja, wtedy zaczyna się „potworne bezprawie”. Ustawy zatem, „które dopuszczają bezpośrednie zabójstwo niewinnych istot, poprzez przerywanie ciąży i eutanazję, pozostają w całkowitej, nieusuwalnej sprzeczności z nienaruszalnym prawem do życia, właściwym wszystkim ludziom, i tym samym zaprzeczają równości wszystkich wobec prawa. Można by wysunąć zastrzeżenie, że nie dotyczy to eutanazji, gdy zostaje ona dokonana na w pełni świadome żądanie zainteresowanego. Jednakże państwo, które uznałoby takie żądanie za prawomocne i zezwoliłoby na jego spełnienie, usankcjonowałoby swoistą formę samobójstwa-zabójstwa, wbrew podstawowym zasadom, które zabraniają rozporządzać życiem i nakazują ochraniać każde niewinne życie. W ten sposób zmierza się do osłabienia szacunku dla życia i otwiera drogę postawom niszczącym zaufanie w relacjach społecznych”.

Prawo pozwalające na eutanazję lub ją ułatwiające jest sprzeczne z dobrem jednostki i dobrem wspólnym, dlatego nie zobowiązuje ono nikogo do jego zachowania. Człowiek nie tylko nie musi się mu podporządkować, ale powinien się takiemu prawu sprzeciwić. Nie wolno również uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu. Wprowadzenie uchwał sprzyjających praktyce eutanazji ogromnie ograniczy wolność sumienia pracowników służby zdrowia, ponieważ ich odmowa w takich działaniach będzie miała negatywne konsekwencje dla ich pracy zawodowej i kariery. Jeżeli ktoś jest zmuszany do wykonywania czynności zawodowych wbrew sobie, niezależnie od rodzaju przymusu, ograniczana jest jego wolność. Dlatego służba zdrowia musi mieć zapewnioną możliwość odmowy w wykonywaniu zabiegów przeciwko życiu.

Legalizacja eutanazji z pewnością pociągnie za sobą dalszy rozkład humanizmu, osłabienie świadomości moralnej i prawnej.

Eutanazja na życzenie obciąży sumienia lekarzy i służby medycznej oraz radykalnie zmieni stosunki pomiędzy lekarzem a chorym. Najwyższym prawem lekarskiego działania jest ratowanie i przy­wracanie zdrowia człowieka. Jeżeli lekarz stanie się zabójcą na życzenie, jego rola społeczna zostanie przekreślona.

Zalegalizowana eutanazja na życzenie sprzyjałaby niebezpiecznej manipulacji chorymi. Łatwo bowiem wyobrazić sobie taką sytuację, że chory byłby uświadamiany o tym, jak wielkim jest on problemem psychicznym i finansowym dla rodziny; dla personelu szpitalnego i społeczeństwa jest on zaś nieuzasadnionym ciężarem, ponieważ stan jego nie rokuje nadziei na poprawę. Dla bardziej wrażliwych cho­rych sytuacja taka równałaby się z przymusem prośby o eutanazję.

Gdyby została dopuszczona eutanazja niezależna od woli nie­uleczalnie chorego, lekarz straciłby zaufanie pacjentów, ponieważ stałby się potencjalnym wykonawcą wyroku śmierci. Lekarz, zamiast nadziei i pomocy, niósłby zagrożenie i śmierć. Eutanazja sprzyjałaby wreszcie zabójstwom. Raz bowiem przerwany wał ochronny wokół ludzkiego życia niesie ze sobą określone skutki w całym życiu społecznym. Legalizacja eutanazji osłabiłaby szacunek dla życia własnego i cudzego.

Eutanazja jest źle pojętym miłosierdziem, jest wyrazem trakto­wania życia wyłącznie z perspektywy doczesnej i odrzucenia jego zakotwiczenia w Bogu. Decydującym motywem postaw proeutanazyjnych nie jest dobro chorego, ale przekonanie o bezwartościowości ludzkiego życia. Nie można zaś dopuścić do tego, aby jedynym kryterium wartości życia była jego przydatność społeczna. W tej sytuacji bowiem łatwo można by dojść do przeświadczenia, że chorzy psychicznie, emeryci, kaleki z natury i przypadku jako ludzie bezproduktywni nie mają racji istnienia i należy podać ich eutanazji.

Jeżeli eutanazja wynika z motywów litości, to uczucie takie trzeba nazwać wynaturzeniem. Trudno bowiem inaczej traktować współczucie, które skłania nie tyle do solidarności z chorym, co do do zabicia cierpiącego. Wynaturzenie to jest szczególnie wielkie wtedy, gdy pojawia się w kręgu osób najbliższych choremu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.