Uzasadnienie utylitarystyczne

Przez utylitaryzm (od łacińskiego słowa utile – użyteczny) rozumie się powstałą w Anglii około 1800 roku teorię etyczną która przyjmuje za kryterium dobra i zła zasadę użyteczności (dobre jest to, co jest użyteczne). Utylitaryzm uważany jest za odmianę hedonizmu, a więc tego kierunku w etyce, który za dobre uważa to, co przynosi najwięcej przyjemności. Utylitaryzm, w przeciwieństwie do wcześniejszych odmian hedonizmu koncentruje się nie na szczęściu pojedynczego człowieka, ale całej społeczności. Całość poglądów reprezentowanych przez ten kierunek można by streścić w następujący sposób: dobre jest to, co przynosi jak najwięcej szczęścia, dla jak największej liczby ludzi. Najwybitniejszymi przedstawicielami tego kierunku myślenia są Jeremy Bentham i James Stuart Mili.

Ten ostami filozof, z którego nazwiskiem utylitaryzm bywa najczęściej utożsamiany, tak oto formułuje podstawowe zasady głoszonej przez siebie etyki: „Wypowiadam swoje przekonanie, że zasada ogólna, z którą winny się zgadzać wszystkie reguły praktyki oraz probierz dla nich wszystkich, to zasada, iż dana rzecz prowadzi do szczęśliwości rodzaju ludzkiego, albo raczej do szczęśliwości wszelkich istot, które doznają uczuć; innymi słowy, zasada, że przy­czynianie się do szczęśliwości jest ostateczną zasadą teleologii”. „Nauka, która przyjmuje jako podstawę moralności użyteczność, czyli zasadę największego szczęścia głosi, że czyny są dobre, jeżeli przyczyniają się do szczęścia, złe, jeżeli przyczyniają się do czegoś przeciwnego. Przez szczęście rozumie się przyjemność i brak cierpienia; przez nieszczęście – cierpienie i brak przyjemności”. Mili próbuje uzgodnić swoje poglądy z pojęciem sprawiedliwości. Uważa on, że obowiązki wynikające ze sprawiedliwości są „najwyższą formą społecznej użyteczności”.

Wywodzące się z utylitaryzmu poglądy etyczne przenoszone są również na teren bioetyki. Dzieje się to szczególnie w świecie anglosaskim, gdzie liberalna, świecka tendencja w bioetyce mocno się zakorzeniła. Bioetycy pozostający pod wpływem tej inspiracji przyjmują że podstawowymi kryteriami norm i ocen w dziedzinie bioetyki powinny być następujące zasady: autonomia, nie szkodzenie pacjentowi, dbanie o jego dobro i sprawiedliwość. Wydaje się, że niektóre z tych czterech zasad są bardzo do siebie podobne a nawet wzajemnie się powtarzają. Dbanie o dobro pacjenta wyklucza przecież szkodliwe działania wobec niego, a to oznacza sprawiedli­wość.

Najważniejszą zasadą dla bioetyki, w jej świeckim ujęciu, wydaje się być autonomia. Dzieje się tak dlatego, ponieważ autonomia gwa­rantuje każdemu wolność i z tej racji uważana jest za główną i naj­ważniejszą wartość społeczeństwa liberalnego. Z tego też powodu stanowi ona dla ludzi o nastawieniu liberalnym centralne kryterium norm i ocen moralnych we wszelkich dyskusjach dotyczących problematyki bioetycznej. W konsekwencji takiego ujęcia, każdy człowiek dysponuje suwerennie swoim ciałem i umysłem i nikt nie może nikomu niczego narzucać, o ile postępowanie jego nie ogranicza praw innej osoby. Nie oznacza to jednak, że Mili i po­zostali utylitaryści opowiadają się całkowicie za egoizmem. Ten ostatni autor proponuje na przykład, abyśmy się wstawili w po­łożenie ludzi cierpiących i w ten sposób zrozumieli czego oni od nas oczekują.

Zwolennicy utylitaryzmu i liberalizmu w bioetyce, chociaż pod­kreślają społeczny wymiar szczęścia, i starają się łączyć utylitaryzm z altruizmem, faktycznie nie są w stanie przezwyciężyć egoizmu, który stanowi dla nich horyzont ideowy. Ponadto, podkreślając znaczenie użyteczności, rezygnują z wartości obiektywnych, co sta­nowi zagrożenia dobra poszczególnych osób. Wreszcie utylitaryzm prowadzi to do minimalizmu etycznego. Krańcowym przykładem takiej postawy jest Peter Singer, który jest reprezentantem tzw. utylitaryzmu cynicznego. Twierdzi on na przykład, że aborcja nie jest ani dobra, ani zła. Jej ocena moralna uzależniona jest wyłącznie od rachunku strat i zysków, które niesie ze sobą. Jan Paweł II odrzucił w encyklice Yeritatis splendor ten typ uzasadniania norm moralnych uważając, że sama ocena konsekwencji czynu to za mało, by orzec o moralnej jakości konkretnego wyboru. „Przewidywalne konsekwencje należą do tych okoliczności czynu, które wprawdzie mogą zmodyfikować powagę złego czynu, ale nie mogą zmienić jego rodzaju moralnego”.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.